Subscribe: Spider's Web
http://www.spidersweb.pl/feed
Added By: Feedage Forager Feedage Grade A rated
Language:
Tags:
ale  bez  czy  dla  hbo  ich  jak  jednak  jest  może  nie  się    tego  ten  tym  youtube    że   
Rate this Feed
Rate this feedRate this feedRate this feedRate this feedRate this feed
Rate this feed 1 starRate this feed 2 starRate this feed 3 starRate this feed 4 starRate this feed 5 star

Comments (0)

Feed Details and Statistics Feed Statistics
Preview: Spider's Web

Spider's Web



Znajdziesz u nas autorskie teksty popularnych blogerów, testy sprzętu i aplikacji, oraz wiele więcej.



Published: Tue, 24 Apr 2018 07:42:30 +0000

Last Build Date: Tue, 24 Apr 2018 07:42:30 +0000

 



Przegląd gamingowych smartfonów nowej generacji

Tue, 24 Apr 2018 07:35:22 +0000

„Gamingowy smartfon“ to zgodnie z naszymi przewidywaniami jedno z technologicznych haseł 2018 r. Kolejne firmy ustawiają się w kolejce do produkcji mobilnych urządzeń dedykowanych graczom. Sprawdzamy, co wyróżnia każde z nich i zastanawiamy się, czy taki typ urządzenia ma w ogóle sens. Trzeba oddać Razerowi, że to właśnie ta firma jako pierwsza zaprezentowała światu gamingowy smartfon nowej generacji, a także jako pierwsza wypuściła go na rynek. Chwilę później usłyszeliśmy pierwsze plotki o Xiaomi Blackshark. Potem zapowiedź gamingowego smartfonu padła z ust CEO Asusa. Teraz dowiadujemy się, że swoje urządzenie tego typu tworzy również Nubia, czyli firma-córka ZTE. Najwyższy czas zebrać wszystkie informacje o tych urządzeniach w jednym miejscu i sprawdzić, które z nich prezentuje się najciekawiej. Razer Phone Pierwszy gamingowy smartfon nowej generacji. Mieliśmy z nim do czynienia podczas zamkniętych testów w Muzeum Śląskim, zorganizowanych z okazji finałów IEM 2018. Jego cechą ozpoznawczą jest dynamiczne odświeżanie ekranu do 120 Hz, a także głośniki stereo Dolby Atmos, które nie są zasłaniane palcami podczas korzystania z urządzenia w ułożeniu poziomym. Razer Phone zaskakuje również prostą, elegancką i pozbawioną fajerwerków estetyką. Chociaż urządzenie skrywa potężne podzespoły, to nie posiada krzykliwego wzornictwa wzorem laptopów dla graczy. Dzięki temu może się spodobać również starszym, bardziej wymagającym klientom. Smartfon miał już swoją oficjalną polską premierę. Póki co jest dostępny wyłącznie u operatora Play - zarówno jako dodatek do umowy, jak również oddzielny zakup detaliczny. Procesor: Qualcomm Snapdragon 835 Układ graficzny: Adreno 540 RAM: 8 GB Pojemność: 64 GB Ekran: 1440 na 2560 pikseli, 5,70 cala Akumulator: Li-Ion 4000 mAh Cechy wyróżniające: dynamiczne odświeżanie ekranu do 120 Hz, głośniki Dolby Atmos Xiaomi Black Shark Gdy po raz pierwszy zobaczyliśmy Black Sharka na materiałach graficznych, smartfon zyskał w redakcji miano technologicznego Quasimodo. Urządzenie aż krzyczy, że jest stworzone dla graczy, którzy utożsamiają się z ostrym wzornictwem oraz agresywnymi, sportowymi kształtami. Nie sposób jednak odmówić tej bestii mocy. Xiaomi posiada mocniejsze podzespoły od Razera, a także pozostałych gamingowych komórek. Najciekawszym elementem smartfonu jest jednak modułowa przystawka z fizycznymi przyciskami (kupowana osobno). Dzięki niej rozgrywka nieco bardziej przypomina to, co znamy i lubimy z konsol przenośnych takich jak PS Vita czy Nintendo Switch. Fizyczne przyciski zapewniają większą kontrolę, większą precyzję oraz szybszy czas reakcji. Czyli coś, na czym wymagającym graczom naprawdę powinno zależeć. Procesor: Qualcomm Snapdragon 845 Układ graficzny: Adreno 630 RAM: 6 GB, 8 GB Pojemność: 64 GB, 128 GB Ekran: 1080 na 2160 pikseli, 6 cali Akumulator: Li-Ion 4000 mAh Cechy wyróżniające: modułowa przystawka z fizycznymi przyciskami Nubia (ZTE) Red Magic Nubia to firma-córka należąca do ZTE, która jest popularna na rynku chińskim. Red Magic będzie pierwszym gamingowym smartfonem w jej portfolio, ze specyfikacją pomiędzy słabszym Razer Phone’em oraz mocniejszym Xiaomi BlackSharkiem. Piętą Achillesa Nubii wydaje się mniej pojemny akumulator, a także brak ciekawych, praktycznych elementów wyróżniających to urządzenie. No bo trudno wciąż za taki element wąski, podłużny panel LED przeciągnięty przez tylną część obudowy. Oczywiście to tylko kosmetyczny ozdobnik. Skoro jednak swoje podświetlenie mają gamingowe laptopy, dlaczego nie powinny ich mieć gamingowe smartfony? Red Magic wpisuje się w przaśną stylistykę urządzeń dedykowanych graczom, ale na ten moment nie posiada niczego, co radykalnie odróżniałoby ten sprzęt od propozycji konkurencji. Albo jeszcze o tym nie wiemy. Procesor: Qualcomm Snapdragon 835 Układ graficzny: Adreno 540 RAM: 6 GB, 8 GB Pojemność: 64 GB, 128 GB [...]



Tego dnia 13 lat temu wgrano na YouTube pierwszy film

Mon, 23 Apr 2018 20:02:54 +0000

„Świetną rzeczą w słoniach są naprawdę długie trąby”. Taką przypadkową opinię zawierał pierwszy film na YouTubie. Przez 13 lat od jego dodania w internecie i w samym YouTubie zmieniło się niemal wszystko. Z okazji urodzin internetowego wideo wybieramy nasze ulubione kanały na YouTubie. Równo 13 lat temu, 23 kwietnia 2005 r., w nowo powstałym serwisie YouTube pojawił się pierwszy film. Była to krótka relacja z wizyty w zoo. src="https://www.youtube.com/embed/jNQXAC9IVRw" width="1439" height="581" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen"> Film dodał do serwisu Jawed Karim, jeden z pracowników PayPala, który wpadł na szalony pomysł stworzenia internetowej platformy do strumieniowania filmów. Tym samym Karim wraz z dwoma kolegami z PayPala - Chadem Hurley’em i Steve’em Chenem - zapisali się w historii internetu jako twórcy YouTube’a. 13 listopada 2006 r. YouTube został kupiony przez Google za 1,65 mld dol., co w tym czasie było najwyższą co do wielkości transakcją Google’a. Karim otrzymał akcje o wartości ok. 64 mln dol. Zainwestował je mądrze, tworząc fundusz venture capital Youniversity Ventures, na którym wyrósł m.in. Airbnb. Przez 13 lat trochę nam się w internecie pozmieniało. Pierwszy film miał jakość 240p, a dziś YouTube obsługuje obraz 8K HDR 60 fps. Treści 4K są już codziennością. Jeszcze więcej zmieniło się w kwestii finansów. Na YouTubie wyrosły całe imperia medialne, jak i kariery wielu osób. Bycie youtuberem może być pełnoprawnym zawodem, który nawet w Polsce umożliwia życie na wysokim poziomie. YouTube jest dziś źródłem rozrywki, dostawcą wiedzy na tematy wszelakie, ale jednocześnie jest potężną machiną do straty czasu. Nastąpiła prawdziwa zmiana pokoleniowa, a dla młodych widzów skakanie po rekomendowanych filmach zastąpiło przerzucanie kanałów na pilocie telewizora. Niestety YouTube to także coraz głośniejsze problemy, które rodzą pytania o etykę, co pokazują przykłady tzw. patostreamerów i youtuberów żądnych sławy za wszelką cenę, takich jak Logan Paul. Problemy są jednak nieuniknione przy tak gigantycznej skali serwisu. Każdej minuty na YouTube’a jest uploadowanych 300 godzin materiału, a 1,3 mld użytkowników (1/3 wszystkich internautów) codziennie ogląda na YouTubie łącznie 5 mld filmów. Z okazji symbolicznej daty dla YouTube’a redakcja Spider’s Web dzieli się swoimi ulubionymi kanałami na tej platformie. Poprosiłem kolegów z redakcji o krótki opis trzech ulubionych kanałów na Youtubie. Oto odpowiedzi. Łukasz Kotkowski 3 kanały… trudna sprawa, biorąc pod uwagę, że subskrybuję ich ponad 100, z czego co najmniej 40 to takie, które uploadują minimum raz w tygodniu. Skoro jednak muszę… Peter McKinnon - Najnowsza gwiazda YouTube’owej sceny fotograficznej. Zdobył dwa miliony subskrybentów w nieco ponad rok i nie bez przyczyny: żaden inny twórca nie łączy tak dobrze praktycznych porad z ciekawymi, zabawnymi filmami o – nazwijmy to – kreatywnym lifestyle’u. Krzysztof Gonciarz - Poczynania Gonciarza śledzę w zasadzie od czasów TV Gry i gorąco kibicuję każdemu projektowi, który odpala. To dla mnie taki trochę wzór tego, jak może przebiegać ścieżka kreatywnej kariery, a może przede wszystkim tego, że twórca z Polski dorównuje, a czasem przewyższa poziomem twórców zagranicznych. Rabea Massaad/Rob Chapman - Wrzucam ich obydwu do jednego worka, bo wiele projektów tworzą wspólnie – to dwaj wybitni gitarzyści, biznesmeni świata gitary i fantastyczni muzycy. Ich filmy to wybuchowa mieszanka rozrywki, wiedzy i zakulisowego spojrzenia na świat internetowej twórczości. Tomek Domański Złomnik - to taki ZF Skurcz, tyle że o samochodach. I to takich do 10 tys zł, czyli najlepszych. Cudowny kanał, który nie tylko bawi, ale też uczy. Ostatnio np. w odcinku o Yugo Koral nie zrozumiałem ani słowa po serbsku. Do ideału brakuje mi tylko rantów (nagrywanych podczas jazd[...]



Tanie i dobre smartfony: Moto E5 i E5 Plus – pierwsze wrażenia

Mon, 23 Apr 2018 18:46:26 +0000

(image)

Materiał prosto z premiery! Tanie i dobre smartfony: Moto E5 i E5 Plus - pierwsze wrażenia.

src="https://www.youtube.com/embed/8w158BmAsxg" width="560" height="315" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen">

[youtube]



Tanie i dobre smartfony: Moto E5 i E5 Plus – pierwsze wrażenia



Jaki laptop dla dziecka wybrać?

Mon, 23 Apr 2018 18:27:28 +0000

Choć mamy erę „post pc”, a nasze dzieci chętniej chwytają za smartfon lub tablet, kupienie im przenośnego komputera osobistego to nadal dobry pomysł. Jednak jaki laptop dla dziecka wybrać? Na naszej Technologicznej grupie wsparcia na Facebooku padło ostatnio pytanie o to, jaki laptop do 3000 zł wybrać na komunię dla dziecka: Postanowiliśmy przygotować na ten temat osobny wpis, gdyż ta kategoria cenowa nie należy do najprostszych – z jednej strony nie brakuje w niej solidnej selekcji podstawowych, multimedialnych laptopów o przekątnej 15,6”, jednak z drugiej za minimalnie większą kwotę możemy kupić urządzenie z wyższego segmentu, lub nawet porządny, 13,3-calowy ultrabook. Załóżmy jednak, że 3000 zł to sztywna bariera, której nie możemy przekroczyć. Jaki laptop na komunię? Będąc brutalnie szczerym – najlepiej żaden. Zdaję sobie sprawę, że większość rodziców nie posyła dzieci do Pierwszej Komunii Świętej z pobudek religijnych. Zdaję sobie sprawę, że dziś ta uroczystość nie ma już nic wspólnego z sakramentem per se i liczy się tylko komercyjna otoczka (nie żeby za „moich czasów” było lepiej…). Są jednak lepsze okazje do tego, żeby podarować dziecku tak drogi prezent, jak własny komputer. Ba, lepiej to zrobić nawet bez okazji. A Pierwszą Komunię Świętą zostawić – nomen omen – choć odrobinie świętości. Kupienie laptopa dla dziecka w wieku komunijnym z dowolnej innej okazji uważam jednak za dobry pomysł. Dzieci w tym wieku wkraczają w etap „poważniejszej” nauki w szkole podstawowej i bez wątpienia będą potrzebowały komputera do rozwiązywania zadań domowych, przygotowywania prezentacji na lekcje, i ogólnej nauki. Tablety i smartfony w 2018 r. jeszcze nie są w stanie zastąpić komputerów osobistych w sferze edukacyjnej. A zatem: Jaki laptop dla dziecka? Cztery propozycje poniżej 3000 zł Acer Aspire Nitro 5 Uniwersalna, multimedialna maszyna o przekątnej 15,6”, która sprawdzi się zarówno na biurku w pokoju, jak i w sytuacjach, gdzie potrzebna jest mobilność. Acer Aspire Nitro 5 oferuje dość długi jak na tę klasę urządzeń czas pracy na jednym ładowaniu (ok. 6 godzin), ma ciekawy, gamingowy wygląd i matową matrycę, dzięki której dziecku nie będą przeszkadzać męczące wzrok refleksy świetlne. Do 3000 zł znajdziemy model z niskonapięciowym procesorem Intel Core i5-8250U, 8 GB RAM-u, dyskiem twardym o pojemności 1 TB i kartą graficzną Nvidia GeForce MX150. Według benchmarków Notebookcheck, układ ten powinien wystarczyć do większości mniej zaawansowanych graficznie produkcji, nowszych i starszych: Jeśli budżet nam na to pozwala, dopłacając kilkaset złotych możemy znaleźć wersję z mocniejszą kartą graficzną, GeForce GTX1050 lub 1050Ti. Kup notebook Acer Aspire Nitro 5 w sklepie Euro RTV AGD Lenovo IdeaPad 320 Propozycja o identycznej specyfikacji, co powyższy Acer, lecz o bardziej, ekhm… cywilizowanym wyglądzie. Lenovo IdeaPad 320 kosztuje jednakże nieco mniej od Nitro 5, a do tego często trafia na rozmaite promocje, dzięki czemu możemy go nabyć jeszcze taniej. Od strony użytkowej obydwa laptopy odróżnia w zasadzie jedna kwestia: Lenovo IdeaPad 320 posiada wbudowany napęd optyczny. Większość laptopów nie oferuje dziś tego rozwiązania, lecz dla dzieci w wieku szkolnym może się ono okazać przydatne. Kup notebook Lenovo IdeaPad 320 w sklepie Euro RTV AGD HP Pavilion 14-bk011nw Pod mało sexy nazwą skrywa się całkiem sexy notebook. HP Pavilion 14-bk011nw dostępny jest w wyróżniającym się na tle innych laptopów, złotym kolorze. Jest też od większości konkurentów bardziej mobilny, dzięki 14-calowej matrycy, która stanowi idealny kompromis między zastosowaniem mobilnym, a „biurkowym”. Proponowany wariant wyposażony jest w procesor Intel Core i5-7200U, 8 GB RAM-u oraz napęd SSD o pojemności 256 GB. Ta konfiguracja może nie bę[...]



Na sukces jest już za późno. Po 13 latach pod skrzydłami Yahoo, Flickr trafił do… małej rodzinnej firmy

Mon, 23 Apr 2018 18:09:45 +0000

(image)

13 długich lat Flickr funkcjonował pod skrzydłami Yahoo. Była to pechowa trzynastka, bo kondycja serwisu słabła. Czy po chudych latach nadejdą w końcu tłuste? Nic na to nie wskazuje.

Kiedy ostatnio zajrzałeś na Flickr? Ja robię to dość regularnie, ale rzadko. Właściwie nigdy intencjonalnie, bo większość moich wejść pochodzi z wyników wyszukiwania w Google’u. Na Flickra trafiam szukając sampli z konkretnych obiektywów oraz bardziej szczegółowych informacji o aparatach. Grupki na Flickrze są pełne przydatnych informacji.

Nie pamiętam za to, kiedy wrzuciłem na Flickra zdjęcie. Ba, nie pamiętam nawet, kiedy ostatnio logowałem się w tym serwisie.

Jeśli chodzi o społecznościową platformę do dzielenia się zdjęciami, Instagram przejął wszystko.

src="https://www.youtube.com/embed/T4B_qlaN8C4" width="740" height="416" frameborder="0" allowfullscreen="allowfullscreen">

Flickr powstał w 2004 ., a w 2005 r. przejął go Yahoo po zapłacie ok. 25 mln dol. Flickr miał być nowoczesną platformą do zdjęć i jednym z głównych przedstawicieli „ery Web 2.0”. Pamiętacie jeszcze to określenie? Mam wrażenie, że Flickr się na nim zatrzymał.

W szczytowym momencie serwis miał ok 87 mln użytkowników, natomiast według szacunków dziś jest to 75 mln aktywnych użytkowników. To całkiem przyjemna baza, ale w tym samym czasie Instagram idzie po swój pierwszy miliard aktywnych użytkowników miesięcznie. Taka konkurencja i zaplecze w postaci Facebooka jest nie do pokonania w dzisiejszym świecie.

Flickr jednak przetrwał, mimo wielu złych i spóźnionych decyzji Yahoo. Z kolei Yahoo zostało w 2016 r. kupione przez Verizon, który od tej pory zamyka, przekształca lub sprzedaje poszczególne usługi Yahoo. To samo stało się z Flickrem.

Flickr w rękach SmugMug.

(image)

SmugMug to niewielka rodzinna firma oferująca hosting zdjęć. SmugMug zamierza utrzymać Flickra jako osobny byt, bez zmiany nazwy. Nowy właściciel zapewnia, że podstawowa funkcjonalność - czyli zdjęcia i społeczność - ma zostać zachowana. Jednocześnie nie podaje żadnych informacji odnośnie kierunku rozwoju serwisu. Pada za to stwierdzenie, że SmugMug „po prostu kocha tę platformę”.

To chyba najgorsza możliwa zapowiedź. Wygląda na to, że nowy właściciel nie ma pomysłu na Flickra, a niestety bez fundamentalnych zmian Flickr nie ma szans powrotu do czołówki serwisów fotograficznych. Platforma nadal będzie istniała, nadal będzie miała swoich fanów, nadal będą toczyły się na niej dyskusje, ale to nie wystarczy. Kto się nie rozwija, ten się cofa.

Nie liczę na wiele po Flickrze. Mam nadzieję, że zostanę miło zaskoczony, ale jeśli serwis nie przejdzie mocnych zmian, czeka go upadek. I ze zgrozą stwierdzam, że wcale nie płakałbym po Flickrze.



Na sukces jest już za późno. Po 13 latach pod skrzydłami Yahoo, Flickr trafił do… małej rodzinnej firmy



Monitor skrojony na miarę domowego biura. Przedpremierowo sprawdzamy BenQ EW3270U

Mon, 23 Apr 2018 17:59:45 +0000

Z roku na rok coraz mniej osób korzysta z komputerów stacjonarnych, wybierając w zamian laptopy. Jednocześnie z roku na rok coraz więcej osób pracuje z domu. Jedno z drugim niestety często prowadzi do bardzo niedobrego połączenia. Przerzucając pracę na komputer mobilny, jednocześnie spędzając większość czasu w domowym biurze, dajemy sporo pracy i uciechy lekarzom i fizjoterapeutom. Stacjonarna praca na laptopie to bodajże największa krzywda, jaką możecie wyrządzić swojemu kręgosłupowi, nadgarstkom i oczom. Więcej o tym, jak zmienić ten stan rzeczy, przeczytacie w naszym poradniku dotyczącym ergonomii miejsca pracy. W tym miejscu powiem tylko, że kluczową zmianą, aby nie robić sobie krzywdy w domowym biurze, jest skorzystanie z zewnętrznych peryferiów – klawiatury, myszki i monitora – które podłączymy do naszego laptopa na czas pracy w domu. Tak się składa, że na ostatnie dwa tygodnie porzuciłem swój komputer stacjonarny na rzecz testowanego Surface Booka 2 15”. Kiedy jednak pracowałem w domu, niemal w ogóle nie korzystałem z wbudowanego wyświetlacza, lecz dokowałem komputer, podłączając go do bohatera tego tekstu – monitora BenQ EW3270U, który miałem przyjemność testować przed oficjalną premierą. BenQ EW3270U to (niemal) idealny monitor do domowego biura. Rzekłem. Jego panel VA ma 31,5” przekątnej i rozdzielczość 3840 x 2160 pikseli. Wyświetlacz może odwzorować nawet 95 proc. przestrzeni barw DCI-P3, odtwarzać 10-bitowy kolor, a do tego wspiera HDR 10. Ma wbudowane głośniki, a także gniazdo USB-C, którym możemy jednocześnie przesyłać obraz i dane z laptopa (niestety – nie prąd). Parametry istotnie imponujące. Imponujące jeszcze bardziej, gdy spojrzymy na cenę urządzenia. BenQ EW3270U w chwili publikacji tego testu nie jest jeszcze dostępny w sprzedaży, ale gdy trafi na sklepowe półki będzie kosztował… 2600 zł. Kwota doprawdy śmieszna, biorąc pod uwagę specyfikację monitora i jego unikatowe możliwości. O korzyściach dla zdrowia nie mówiąc. Dlaczego BenQ EW3270U powinien stanąć w domowym biurze? Jest ku temu wiele powodów. Pierwszy z nich to rozmiar. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że 31,5” to stanowczo zbyt wiele – w praktyce jest wprost przeciwnie. To dokładnie w sam raz. Przy rozdzielczości 4K i rekomendowanej odległości od monitora treści wyświetlane na ekranie mają idealny rozmiar. Do tego w Windows 10 przy takich wartościach nie ma problemu ze skalowaniem interfejsu. Jeśli ustawimy skalowanie elementów na 150 proc., osiągniemy wartość około 99 ppi, zalecanych w systemie Windows 10. Z nielicznymi wyjątkami, niemal nie widziałem na tym monitorze smużących, rozmytych okien. Nawet Steam, który skaluje się wprost fatalnie na monitorach o wysokiej rozdzielczości, tutaj wyglądał normalnie. Taka rozdzielczość i przekątna to też ogrom przestrzeni roboczej. Na 31,5-calowym panelu zmieścimy bez porównania więcej treści niż na malutkim, 13,3- bądź 15-calowym panelu laptopa. W tym miejscu wspomnę też o jakości samego wyświetlacza, ale nie ma się tu nad czym przesadnie rozwodzić – jest świetnie. Kolory są żywe i piękne, kontrast bardzo głęboki, kąty widzenia może nie tak doskonałe jak w matrycach IPS, ale nadal więcej niż wystarczające. BenQ EW3270U nie jest w żadnym wypadku profesjonalnym monitorem graficznym i nie polecałbym go fotografom, ale z powodzeniem można na nim wykonywać podstawowe prace w obrębie przestrzeni sRGB i DCI-P3. B.I. + Tech oraz HDR – dwa asy w rękawie. Monitor BenQ EW3270U wspiera treści HDR 10, a nawet tym niewspieranym znacząco poszerza zakres dynamiczny, sprawiając, że kolory wręcz wyskakują z ekranu. Z HDR w monitorze BenQ miałem przyjemność zetknąć się ostatnio w graficznym SW320 i z przyjemnością melduję, że w kosztującym ponad dwukr[...]



Masa elektroniki teraz bez VAT-u. Wskazujemy najlepsze promocje z Media Marktu

Mon, 23 Apr 2018 17:52:33 +0000

(image)

„Tysiące produktów bez VAT” to najnowsza promocja sieci Media Markt. W jej ramach, w lokalnych sklepach znajdziecie sporo fajnych gadżetów w jeszcze fajniejszych cenach.

Promocja polega oczywiście na tym, że dany sprzęt można kupić za mniejszą, pomniejszoną o wartość podatku VAT cenę. Na informację o przecenach natknąłem się na portalu Pepper.pl, gdzie jeden z użytkowników polecał LG G6 w cenie 1380 zł (przeceniony z 1699 zł).

Ogromne przeceny w Media Markt

(image)

Nie jest to jedyny sprzęt, na który warto zwrócić uwagę. W podwarszawskich Markach można kupić np. białego Samsunga S7 za 1300 zł (przeceniony z 1599) albo Huawei Honor 9 za 1218,70 zł (przeceniony z 1499 zł). Ten drugi telefon zresztą bardzo polecam - korzystam z niego od ok. roku i na razie nie widzę żadnego powodu do przesiadki na nowszy model.

Szukacie czegoś za mniej niż 1000 zł? Proszę bardzo - Alcatel Idol 4 za 970,38 zł (przeceniony z 1198 zł). Najdroższym telefonem w promocji „Tysiące produktów bez VAT” jest Samsung Galaxy S8+. Można go wyrwać za 2590,38 zł (przeceniony z 3198 zł). Jak widać, ceny po przecenach są bardzo atrakcyjne.

(image)

Niestety jest też drobny haczyk. Promocja obowiązuje tylko i wyłącznie w sklepach stacjonarnych i trwa od dzisiaj - tj. od 23.04 do 25.04. Dlatego warto się pospieszyć i odwiedzić czym prędzej najbliższy sklep Media Markt. Gdyby ktoś z was znalazł inne przecenione gadżety, które warto kupić w ramach tej promocji, podzielcie się tą informacją w komentarzach.

*Wszystkie grafiki pochodzą z Pepper.pl



Masa elektroniki teraz bez VAT-u. Wskazujemy najlepsze promocje z Media Marktu



Wypowiedź gracza o wieszaniu innych „nie powinna opuścić komputera montażystów”

Mon, 23 Apr 2018 17:06:51 +0000

„Jak widzę, co gracze sobą reprezentują, to powinno ich się wieszać, ewentualnie jakaś kąpiel w betonowych butach, bo nie widzę tu za dużo krawężników”. Dopiero kwiecień, a polski e-sport ma już najgłupszą wypowiedź 2018 r. W przerwie między meczami pojawiają się różne filmiki, zapowiadające następną rundę albo prezentujące zawodników. Ten konkretny został puszczony na twitchowym kanale EsportNow podczas inauguracyjnej kolejki sezonu wiosennego 2018 r. Od razu został wyłapany przez internautów. Jeden z zawodników drużyny Młodzi Esport postanowił się zabawić w trash talk. Potrafię docenić dobre podkręcanie temperatury i, choć nie jestem jej wielkim fanem, rozumiem tę konwencję. Damian Defles Filipow w nią nie trafił. Nic się nie stało, Polacy nic się nie stało. Rozumiem, że jak człowieka się ustawi przed kamerą, to czasami ten chlapnie coś głupiego, tylko że to nie jest spontaniczna wypowiedź na ściance, to przygotowany tekst, którego autor w dodatku broni. Na Facebooku opublikował małe oświadczenie: style="border: none; overflow: hidden;" src="https://www.facebook.com/plugins/post.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2Floldefles%2Fposts%2F582174542147014&width=500" width="500" height="288" frameborder="0" scrolling="no"> TLDR: To był żarcik, nie rozumieją i przychrzaniają się do mnie bez powodu. Nie, nie chodzi o to, że ktokolwiek wziął te słowa na poważnie i spodziewa się, że ich autor zacznie łapać przeciwników za włosy i ciągnąć ich do morza albo na najbliższą gałąź. Jeśli chce się być profesjonalnym zawodnikiem, trzeba zacząć myśleć, zanim się coś powie. Czy komukolwiek się to podoba, czy nie ci idole młodych, mają wpływ na to, co będzie postrzegane jako akceptowalne, a co nie. Damian Defles Filipow to jedno, ale gdzie byli wtedy dorośli? Chłopak się wygłupił, chciał być zabawny, chciał mieć pazur, chciał być odważnym mężczyzną mówiącym kontrowersyjne rzeczy i choć tak bardzo bardzo mu nie wyszło, to jest mi go głównie żal. Wkurzona jestem na osobę, która stała za kamerą i na tę, która to potem składała i jeszcze na kogoś, kto to puścił, jeśli wiedział, co tam jest. style="border: none; overflow: hidden;" src="https://www.facebook.com/plugins/post.php?href=https%3A%2F%2Fwww.facebook.com%2FPolskaLigaEsportowa%2Fposts%2F1011721972327714&width=500" width="500" height="269" frameborder="0" scrolling="no"> Polskiej Liga Esportowa przeprosiła już fanów na Facebooku i obiecało poprawę. Jak na inaugurację sezonu to potężna wpadka. Wypowiedź gracza o wieszaniu innych „nie powinna opuścić komputera montażystów”[...]



HBO Polska zmienia regulamin, bo Polacy oszukiwali system

Mon, 23 Apr 2018 16:38:28 +0000

Polscy widzowie znaleźli sposób na bezpłatne lub bardzo tanie oglądanie HBO GO. Skala zjawiska stała się tak alarmująca, że usługodawca zmienił regulamin dotyczący warunków korzystania z platformy w naszym kraju. Jeżeli korzystacie z HBO GO, najprawdopodobniej otrzymaliście już wiadomość e-mail o tytule „Zmiany w Warunkach korzystania”. HBO Polska informuje w nim wszystkich użytkowników o modyfikacji regulaminowego zapisu dotyczącego bezpłatnego okresu testowego. Przemodelowaniu uległ akapit 2,5, dawniej informujący wyłącznie o tym, że po ukończeniu darmowego okresu zostanie rozpoczęte pobieranie opłaty abonamentowej. Nowy zapis akapitu 2,5 powstał, aby przeciwdziałać nadużyciom dotyczącym darmowego okresu próbnego. Treść fragmentu regulaminu jest teraz następująca: „2.5 Użytkownik jest uprawniony do skorzystania z jednego Okresu próbnego w okresie kolejnych 12 miesięcy. Weryfikacja Użytkownika w celu zapobieżenia nadużyciom Okresu próbnego może nastąpić na postawie danych podanych przez Użytkownika, w tym m.in. na podstawie przypisanego do konta adresu e-mailowego, metody płatności lub numeru indentyfikacyjnego [literówka - red.] urządzenia. W przypadku podejrzenia nadużycia Okresu próbnego HBO może natychmiastowe środki w celu uniemożliwienia dalszego nadużycia, włączając w to wypowiedzenie Umowy.” Nowy zapis ma zwalczać tych użytkowników, którzy chcą nieustannie korzystać z HBO GO za darmo. Aby skorzystać z bezpłatnego okresu testowego, trzeba posiadać konto, którego dane pokrywają się z danymi karty płatniczej połączonej z usługą. Imię, nazwisko, numer konta i numer karty dają wspólnie poprawny system weryfikacji indywidualnych użytkowników. Dzięki niemu nie wystarczy założyć nowe konto i podpiąć starą kartę, by ponownie cieszyć się darmowym miesiącem HBO GO. Oczywiście można zakładać konta pozostałym domownikom, przedłużając w ten sposób darmowy dostęp do usługi za pomocą nowych loginów powiązanych z innymi kartami. Jednak każdy w końcu wyczerpie dostępną pulę braci, sióstr, dzieci czy współmałżonków. Polacy znaleźli jednak o wiele skuteczniejsze, w zasadzie nieskończone źródło darmowego dostępu do HBO GO. Tym dostępem są wirtualne karty debetowe, przypisane do wirtualnych imion oraz nazwisk. Takie karty bez problemu zdobędziemy w sieci. Wystarczy wspomnieć o bardzo popularnym Revolut. Wielu tak zwanych januszów biznesu łączy nowe konta HBO GO z wirtualnymi kartami, a następnie wystawia na sprzedaż loginy i hasła do takich profili z bezpłatnym okresem testowym. Ich cena jest kilkukrotnie niższa niż te 29,99 zł miesięcznie, jakie chce od klientów HBO Polska. Od 20 maja HBO Polska będzie weryfikować użytkowników i zrywać umowy z posiadaczami fikcyjnych kont. Taka weryfikacja będzie się dokonywać za pomocą adresów e-mail, IP urządzeń multimedialnych oraz numerów kont. Jeżeli system wykryje, że któryś z kolei nowy użytkownik HBO GO korzysta z okresu testowego na tym samym laptopie, telewizorze czy smartfonie, będzie to solidnym powodem do podejrzeń. Wiemy przecież doskonale, że nowi klienci powinni korzystać z nowych urządzeń. Istnieje ryzyko, że nagminne wykorzystywanie nowych kont z darmowym okresem testowym na stałe może zablokować dostęp do treści HBO GO na ulubionym SmartTV, tablecie czy konsoli. Nie pomoże założenie nowego konta czy podpięcie innej karty płatniczej. Potrzebna byłaby wymiana wszystkich sprzętów, jakie posiadamy w mieszkaniu. Redakcja Spider’s Web porównała nowy regulamin z tymi dla innych państw, w których HBO GO jest dostępne samodzielnie. Zestawiając polskie warunki korzystania z usługi z warunkami dla naszych czeskich sąsiadów, treść ich akapitu numer 2,[...]



Niemiecka minister środowiska żąda niemożliwego, jeśli chodzi o diesle

Mon, 23 Apr 2018 16:16:15 +0000

Niemieccy posiadacze samochodów z silnikami Diesla będą mogli stanąć niedługo przed absurdalnym wyborem. Albo producent ich auta z własnej woli znacząco je przerobi, albo będą mogli zostawić je na złomowisku, jako zbędne. (więcej…)



Niemiecka minister środowiska żąda niemożliwego, jeśli chodzi o diesle