Subscribe: Coś niecoś
http://cosniecos.blox.pl/rss2
Added By: Feedage Forager Feedage Grade B rated
Language:
Tags:
ale nie  ale  buraki  dodać  jak  jeśli  kalafior  krewetki  lub  mnie  można  nie  placuszków  rozgrzać niewielką  się  składniki  tahiny 
Rate this Feed
Rate this feedRate this feedRate this feedRate this feedRate this feed
Rate this feed 1 starRate this feed 2 starRate this feed 3 starRate this feed 4 starRate this feed 5 star

Comments (0)

Feed Details and Statistics Feed Statistics
Preview: Coś niecoś

Coś niecoś



Głównie o kuchni, jedzeniu, gotowaniu - ale nie tylko...



Last Build Date: Sun, 22 Apr 2018 20:42:55 +0200

 



Sałatka na ciepło: kalafior, burak, krewetki i tahina

Sun, 22 Apr 2018 20:42:55 +0200

(image)

Pewnie nie możecie w to uwierzyć – nowy wpis! Sama jestem zaskoczona 😉. Po ostatnich, wczoraj zakończonych podróżach, będę miała dla Was nowe posty włoskie, tymczasem jednak przepis na wiosenną sałatkę na ciepło. Składników niewiele, a buraki jeszcze zimowe, ale oczywiście wkrótce można by ją przyrządzić z młodych korzeni (rozpoczynający się sezon na nowalijki mnie niezwykle cieszy). Wszystko przyrządza się całkiem szybko (czyt. bdb danie na kolację w tygodniu) a clou stanowi sos z tahiny.

Składniki (2 większe porcje):

  • 1 mały kalafior, ew. ½ dużego
  • 2-3 zgniecione ząbki czosnku
  • 2 średnie, wcześniej upieczone buraki
  • 200g obranych i osuszonych średnich krewetek (surowych lub zblanszowanych, świeżych lub rozmrożonych)
  • świeża kolendra do posypki
  • sól, sok z cytryny, lekko ostra papryka (typu bałkańskiego/tureckiego; ew. słodka z małą domieszką chilli), sos rybny
  • olej/oliwa
  • sos z tahiny z TEGO przepisu

Najlepiej zacząć od przygotowania sosu z tahiny, żeby składniki się przegryzły (uwaga, do tego dania raczej zużycie maksymalnie 1/2 - można podzielić składniki, jeśli nie chcecie mieć resztek). Następnie z kalafiora delikatnie wykroić 3-4 plastry, oprószyć papryką. Rozgrzać niewielką ilość oleju/oliwy na żaroodpornej patelni, dodać 1 ząbek czosnku, po chwili zamieszać patelnią, dodać kalafiora, przesmażyć z obydwu stron. Umieścić w piekarniku w 200 st. C i piec ok. 20 minut (ma zmięknąć, ale nie za bardzo).

Gdy kalafior się piecze, pokroić buraki w plastry, oprószyć solą i skropić cytryną, potem przygotować krewetki. Ponownie rozgrzać małą ilość oleju, dodać pozostały czosnek i krewetki, oprószyć lekko papryką i smażyć ok. 6-8 minut (dłużej w przypadku surowych); na koniec smażenia doprawić do smaku sosem rybnym. Jeśli kalafior jeszcze nie jest gotowy, odstawić patelnię na bok pod przykryciem. Na upieczonego kalafiora wyłożyć buraki, na to krewetki, całość polać sosem z tahiny w ilości według uznania (resztę można przechować parę dni w lodówce) i posypać kolendrą. Podawać od razu.

Inne sałatki na ciepło na blogu to na przykład taka ziemniaczana z przegrzebkami czy rybą - bardzo lubię takie dania w "przejściowych" porach roku.




Lekkie placuszki z borówką amerykańską

Sat, 30 Aug 2014 08:00:00 +0200

Gdy to czytacie (jeśli Blox będzie grzeczny i publikowanie "na czas" zadziała!), jadę w kierunku lotniska - docelowo w kierunku źródła placuszków (pankejków) śniadaniowych, zwłaszcza z borówką AMERYKAŃSKĄ ;)*. Pisząc to podskakuję trochę ogarnięta Reisefieber: z kim bym nie rozmawiała, słyszę "o, jak super" lub "zazdroszczę", a w głowie mi się kręci od zaleceń, co zobaczyć, co zjeść i co kupić**. Tak czy inaczej, po tamtej stronie Atlantyku mnie jeszcze nie było i umieram z ciekawości, jak to pierwsze (bo mam nadzieję, że to nie koniec) podejście do USA się ułoży. W temacie placuszków: przypadkiem wpadły mi w oko takie oto "lekkie" . Lekkość jest względna, tj. bazuje na użyciu chudego mleka (u mnie było tłuste, bo takiego od paru lat używam), chudego jogurtu (który w ogóle pominęłam) i braku masła oraz cukru (co się zgadza, każdy skropił sobie tylko syropem klonowym). Niezależnie od dodatków i wybranej "ciężkości", placuszki są b. smaczne, szybkie w przygotowaniu i dobrze się smażą (a u mnie z plackami różnie bywa). A, i można je wymieszać widelcem, jeśli macie (--> remont) utrudniony dostęp do takich zaawansowanych utensyliów jak trzepaczka. Tematycznie pasują zaś jak raz (a jestem już umówiona na nowojorskie śniadanie do dinera! Zgadnijcie, co zamówię ;)). Oryginał przepisu tu, oto moja wersja z uwagami: Składniki (2 porcje): 150g mąki (pszenna biała lub jasna orkiszowa, ew. można spróbować z ok. 120g białej i 30g pszennej/orkiszowej razowej) 1 łyżeczka proszku do pieczenia ok. 150ml mleka (dowolnego) 1 roztrzepane jajo kapka ekstraktu z wanilii/hojna szczypta mielonej garść borówki amerykańskiej lub - wiadomo, że lepiej, ale nie byłoby tematycznie... - jagód olej do podania: syrop klonowy, jogurt, twaróg, itd. Mąkę wymieszać z proszkiem. Osobno zmieszać mokre: mleko, jajo, wanilię. Zrobić dołek w mące, wymieszać mokre z suchym. Jeśli masa jest za gęsta, dodać odrobinę więcej mleka. Na koniec wmieszać borówki (lub ew. układać po ok. łyżce jagód już na placuszkach na patelni). Rozgrzać niewielką ilość olejów, smażyć placki (z ok. hojnej łyżki masy) po obu stronach, do zrumienienia. Placuszków powinno wyjść ok. 6-8. Podawać od razu, z ww. dodatkami. A z innych placuszków były np. te dekadenckie ;) Karoliny lub razowe serowe. * Których - obok tequili ;) - mi życzono spożywczo dzisiaj w ramach wyjazdu ;) (Madziu: :*). ** Wbrew pozorom, nie kręci mnie żaden zakup elektroniki, i ciuchy też niekoniecznie, ale rzeczy do domu... taka rozsuwana kratka do studzenia na przykład... (Basiu i Kasiu: :*, za sprowadzanie na manowce ;). Co do amerykańskiej relacji, na blogu na pewno będzie, ale wcześniej na pewno na Facebooku oraz Instagram.[...]