Subscribe: Presseurop | Kraje członkowskie
http://www.presseurop.eu/pl/taxonomy/term/7/*/feed
Added By: Feedage Forager Feedage Grade B rated
Language:
Tags:
będzie  dla  dziennik  grecji  jak  jednak  jest  który  nie  pisze  proc  przez  rząd  się  wybory  że   
Rate this Feed
Rate this feedRate this feedRate this feedRate this feedRate this feed
Rate this feed 1 starRate this feed 2 starRate this feed 3 starRate this feed 4 starRate this feed 5 star

Comments (0)

Feed Details and Statistics Feed Statistics
Preview: Presseurop | Kraje członkowskie

VoxEeurop | Kraje członkowskie



The talk of the continent



 



Wybory prezydenckie w Polsce: Powiało przemianami

Mon, 25 May 2015 18:24:30 +0100

Andrzej Duda, kandydat Prawa i Sprawiedliwości (PiS) wygrał drugą rundę wyborów i 6 sierpnia zostanie zaprzysiężony jako prezydent. Według oficjalnych wyników, Duda otrzymał 51,55 proc. zaś jego rywal Bronisław Komorowski – 48,45 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 55,34 proc. Kandydat PiS pokonał faworyta, zdobywając poparcie przede wszystkim na wsi, a także wśród najmłodszych i najstarszych wyborców.

„Kampania była intensywna i brutalna a zwycięstwo Dudy, trzeciorzędnego polityka PiS, sensacyjne”, napisała Gazeta Wyborcza. Z kolei Rzeczpospolita tak analizuje przyczyny niespodziewanego rozstrzygnięcia:

Za klęskę Bronisława Komorowskiego bez wątpienia odpowiada Platforma Obywatelska, a właściwie to, co z niej zostało. Niepopularny, wadliwie działający mechanizm polityczny, bez wyrazistego przywództwa, wstrząsany co chwila paroksyzmami afer i arogancji. Politycy PO przyzwyczaili się do tego, że rządzą. Władzę traktują nie jako zobowiązanie, ale należny im przywilej.

Gazeta Wyborcza obawia się, że zwycięstwo Dudy może utorować drogę do władzy PiS w jesiennych wyborach parlamentarntych. Jak przypomina dziennik, „w 2005 r. PiS zdobył dublet: po wygranej prezydenturze Lecha Kaczyńskiego zwyciężył w wyborach parlamentarnych".




Wlk. Brytania po wyborach: „Brexit”, którego stawką jest Europa

Sun, 17 May 2015 08:10:45 +0100

Po kryzysie na Morzu Sródziemnym i na Ukrainie, Europa staje przed „kolejnym egzystencjalnym problemem” na jej zachodniej flance, pisze Natalie Nougayrède w dzienniku The Guardian. Sukces Partii Konserwatywnej w ubiegłotygodniowych wyborach parlamentarnych rodzi poważne pytania dotyczące Unii Europejskiej.

Nowowybrany premier David Cameron, dysponujący nieznaczną większością w Izbie Gmin, będzie w dużej mierze odpowiedzialny za to, czy Wielka Brytania pozostanie w Unii, argumentuje Nougayrède. Obiecał on obywatelom renegocjację brytyjskiego członkostwa we Wspólnocie, ale ryzykuje tym, że zawiedzie oczekiwania eurosceptyków w kampanii poprzedzającej głosowanie, jako że –

Nikt – w Berlinie, Paryżu czy innej stolicy – nie chce rozpoczynać bolesnego procesu zmiany traktatów. Jest to bowiem słusznie postrzegane jako gra wysokiego ryzyka, zagrażająca całej europejskiej konstrukcji.

Zwycięstwo Camerona dowodzi, że poradził sobie lepiej z kryzysem gospodarczym niż wielu europejskich przywódców, co stawia go -wraz z Angelą Merkel – w jednym szeregu „garstki politycznych ocalałych” o znaczącym kapitale politycznym. Mimo to Cameron uległ żądaniom populistów, by ograniczyć wolny przepływ osób – „zasady będącej jednym z filarów Unii” – rujnując tym samym swoją wiarygodność na europejskiej scenie politycznej.

Europejscy politycy nie są pewni, jak to się wszystko skończy. Nie wiadomo, jak wielki wpływ na Camerona będzie miała wściekle eurosceptyczna Partia Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKIP), trudno też powiedzieć, ilu eurosceptyków liczy jego własne ugrupowanie. Co więcej, —

Sjousznicy [Wielkiej Brytanii] zastanawiają się, czy kraj ten będzie w stanie odkryć na nowo zalety bycia członkiem większego europejskiego projektu, i czy zdoła znaleźć w nim rolę dla siebie.

Nougayrède ostrzega przed wojowniczą postawą wobec UE, tak częstą w minionej kampanii wyborczej, albowiem „stawka jest bardzo wysoka, a Wielka Brytania może wiele stracić”, gdyby zdecydowała się opuścić Unię. Istnieje chociażby całkiem realne niebezpieczeństwo secesji Szkocji. Z kolei Unia straciłaby wraz z odejściem Wielkiej Brytanii kluczowego gospodarczego i politycznego partnera.

Jeśli Europa straci Wielką Brytanię, grozi jej samozniszczenie. Jeśli Brytania opuści Unię, znajdzie się na nieznanych wodach i będzie jej grozić marginalizacja w zglobalizowanym świecie.

Klasa polityczna na Wyspach, a zwłaszcza Cameron, musi doprowadzić do tego, by debata wokół członkostwa w Unii miała charakter konstruktywny oraz informacyjny, a nie sprowadzała się do straszenia i potrząsania szabelką, dominujących ostatnio w brytyjskiej polityce. Gra bowiem, konkluduje Nougayrède, toczy się o najwyższą stawkę.

Tłum. Maciej Zglinicki




Dochodzenie: Unijne środki na rozbudowę lotniska wykorzystywanego przez CIA

Thu, 14 May 2015 10:55:27 +0100

euobserver.com, Bruksela – Szymany, małe lotnisko w północno-wschodniej Polsce, na którym lądowały samoloty CIA ze schwytanymi terrorystami z Al-Kaidy, którzy byli następnie torturowani w pobliskim ośrodku wywiadu, otrzymało ponad 30 mln z unijnych funduszy. Rozwiń.



Wybory prezydenckie w Polsce: „Duda bije prezydenta”

Mon, 11 May 2015 10:37:03 +0100

Kandydat Prawa i Sprawiedliwości (PiS) Andrzej Duda wygrał 10 maja pierwszą turę wyborów prezydenckich. To wielka „niespodzianka” pisze Gazeta Wyborcza, dodając, że Duda uzyskał 39,69% proc. głosów.

Ubiegający się o reelekcję prezydent Bronisław Komorowski zajął drugie miejsce z 29,14 proc. poparciem. Trzeci był kandydat niezależny i gwiazdor rocka Paweł Kukiz, który otrzymał 21,28 proc. głosów. „To poważne ostrzeżenie dla całego obozu władzy” zaznaczył Komorowski, który spotka się z Dudą w drugiej rundzie 24 maja.

Większość komentatorów uznała wynik niedzielnego głosowania za „kubeł zimnej wody” dla Komorowskiego i jego sojuszników, który może zwiastować „polityczne trzęsienie ziemi” przed drugą turą i jesiennymi wyborami do parlamentu.

Redaktor naczelny Gazety Wyborczej Adam Michnik ostrzegł, iż

rezultaty pierwszej tury wyborów prezydenckich wskazują, że Polska może się dostać w ręce ludzi nieodpowiedzialnych i niekompetentnych.




Polska: Partia przyjaciół Putina

Wed, 15 Apr 2015 13:51:22 +0100

W Polsce narodziła się nowa, prorosyjska partia polityczna. Mając na uwadze powszechnie znany brak zaufania Polaków do wszystkiego co pochodzi z dawnego imperium radzieckiego, trudno się dziwić wyrazom zdumienia. Zmiana, bo tak nazywa się nowe ugrupowanie, popiera politykę Władymira Putina i strategiczny sojusz między Moskwą a UE. Celem partii jest zdobycie ponad 10 proc. głosów w październikowych wyborach parlamentarnych, informuje EUobserver.

Lider Zmiany Mateusz Piskorski zaprzecza rosyjskiej agresji na wschodzie Ukrainy i wspiera prorosyjskich separatystów. Mało tego, twierdzi – wbrew stanowisku UE i ONZ – że referendum w sprawie przyłączenia Krymu do Rosji było całkowicie legalne. Piskorski jest oczywiście przeciwny „antyrosyjskiej” i „konfrontacyjnej” polityce wobec Moskwy prowadzonej przez rząd w Warszawie, który popiera władze ukraińskie.

Jednak pojawienie się Zmiany nie powinno być zaskoczeniem, podkreślają eksperci. Politolog Rafał Chwedoruk mówi, że „polskie społeczeństwo nie stanowi monolitu, jeśli chodzi o politykę zagraniczną rządu na Ukrainie”. Jeden z ostatnich sondaży pokazuje, że wbrew temu co zwykło się sądzić, aż „jedna trzecia Polaków uważa, że polski rząd nie powinien popierać Kijowa podczas obecnego kryzysu”, a „ponad połowa sądzi, że jeśli już Polska ma wspierać Ukrainę, to powinna się ograniczyć do sankcji nałożonych na Rosję przez Unię”. Trzy czwarte respondentów obawia się natomiast, że konflikt na Ukrainie stanowić może bezpośrednie zagrożenie dla Polski.

Dla innych jednak pojawienie się Zmiany oznacza, że „propaganda Putina toruje sobie drogę w politycznej i medialnej rzeczywistości”. Dowodem na to może też być uruchomienie radia i strony internetowej Sputnik, która chce „rozpowszechniać rosyjski punkt widzenia”, oraz powołanie do życia Wileńskiej i Lwowskiej Republiki Ludowej. Wzorowane na samozwańczych prorosyjskich republikach proklamowanych na wschodzie Ukrainy, zachęcają one Polaków do „odzyskania terytoriów na Litwie i Ukrainie”.

Polskie władze zastanawiają się, czyje interesy reprezentują wspomniane ruchy i kto je finansuje. Minister spraw zagranicznych Grzegorz Schetyna oświadczył, że wymagają one „ekstremalnej czujności”. W każdym razie, podkreśla EUobserver, „póki co nie znaleziono żadnych bezpośrednich powiązań politycznych między nimi a władzami rosyjskimi”. Zdaniem Chwedoruka „stwierdzenie, że Zmiana jest sterowana z Kremla stanowiłoby element politycznej konfrontacji”.

Przywódca prorosyjskiego ugrupowania Paweł Piskorski ma 38 lat i jest byłym członkiem chłopskiej Samoobrony. Dziś jego celem jest „uwieść polskich rolników, których dotknęły unijne sankcje nałożone na Rosję”. Piskorski nie jest jedynym, który oddala się od proamerykańskiej i pronatowskiej linii głównych partii politycznych w Polsce, podkreśla EUobserver.

Zresztą nawet w tradycyjnych ugrupowaniach przybywa głosów obarczających władze ukraińskie odpowiedzialnością za konflikt z separatystami i antyrosyjskie sankcje. Coraz więcej jest też zwolenników „wznowienia” dialogu z Rosją. Będzie to, jak zapewnia politolog Wojciech Jabłoński, „jedna z najważniejszych kwestii zbliżającej się kampanii wyborczej, dzięki której różne partie polityczne będą starały się odciąć od polityki rządu”.




Węgry: Skrajna prawica wchodzi do parlamentu

Tue, 14 Apr 2015 11:35:21 +0100

Skrajnie prawicowy Jobbik wygrał 12 kwietnia wybory uzupełniające w okręgu Tapolca, dzięki czemu będzie miał swojego pierwszego przedstawiciela w węgierskim parlamencie. Kandydat ugrupowania, Lajos Rig, zdobył 35,3 proc. głosów, drugi był przedstawiciel Fideszu, partii premiera Viktora Orbána, który miał 34,4 proc. poparcie. „Strategia partii rządzącej została zniszczona nie przez lewicę, lecz przez prawicę”, analizuje budapeszteński dziennik Magyar Nemzet.

Gazeta tytułuje swój artykuł na pierwszej stronie „Zmiana idzie z prawej”. Czytamy w nim, że „zmiana władzy wisi w powietrzu”. Przed wyborami parlamentarnymi zaplanowanymi na 2018 r., Fidesz wydaje się zagrożony przez Jobbik, nawet jeśli ten nie przekroczył jeszcze 20 proc. progu poparcia. Sympatyzujący z Fideszem dziennik podkreśla jednak, że

jak wynika z ostatnich sondaży, choć masa krytyczna elektoratu jest niezadowolona z polityki rządu – podatku od Internetu, korupcji, zbliżenia z Rosją – to nie do końca jeszcze ufa Jobbikowi. Należy jednak podkreślić, że podczas gdy dyskurs skrajnej prawicy trafia tylko do niektórych, prawica pozostająca u władzy nie potrafi się zmobilizować.




Manifestacje przeciwko Orbánowi na Węgrzech: Rząd oskarżony o korupcję

Wed, 11 Mar 2015 15:32:05 +0100

Od ponad roku w Budapeszcie przybierają na sile manifestacje przeciwko premierowi Viktorowi Orbánowi i jego nacjonalistycznej polityce. Jak donosi Magyar Narancs, Węgrzy znowu wyszli na ulice stolicy, aby sprzeciwić się korupcji władzy i wyrazić gniew wywołany kolejną kontrowersyjną decyzją: trzeciego marca parlament przegłosował projekt ustawy przedłużającej z piętnastu do trzydziestu lat okres, kiedy to szczegóły umowy jądrowej z Rosją podpisanej 17 lutego br., pozostaną utajnione ze względu na bezpieczeństwo kraju.

Mocskos Fidesz! („Brudny Fidesz!”) skandowało tysiące osób demonstrujących w ubiegłą niedzielę na wiecu opozycji. Na transparentach, jak zauważa tygodnik, można zaś było przeczytać hasło: „Ten rząd jest skorumpowany”. Wspomniana umowa dotyczy pożyczki w wysokości 10 mld euro przyznanych Węgrom przez Rosję na pokrycie 80 proc. kosztów budowy dwóch nowych reaktorów w elektrowni jądrowej nieopodal miasta Paks. Zbudowana przez rosyjską firmę Rusatom siłownia (jedyna w kraju), wytwarza 40 proc. energii elektrycznej na Węgrzech.

Jak zauważa portal Hu-lala.org, podczas gdy rząd zasłania się „kwestią obronności kraju”, opozycja twierdzi, że

chodzi tu o ukrycie skandalu korupcyjnego. Opozycja domaga się od prezydenta republiki, Janosa Adera, aby przekazał sprawę do Trybunału Konstytucyjnego, natomiast sami protestujący przygotowują się do kolejnych demonstracji przewidzianych na 28 marca.

Tłum. Władysław Bibrowski




Konflikt na Ukrainie: „Broń marines dla Rosjan”

Mon, 02 Mar 2015 10:59:57 +0100

„Mimo obowiązującego od 9 miesięcy unijnego embarga Czesi sprzedają Moskwie najlepsze karabiny świata, pisze Rzeczpospolita. Gazeta dotarła do dokumentów, które pokazują, jak supernowoczesna broń z USA, w tym karabiny Bushmaster 90705 i 90838 oraz niemieckie Heckler-Koch, jak również pistolety Sig Sauer trafiają przez czeskich pośredników do Rosji.

Uzbrojenie to znajduje się na wyposażeniu m.in. amerykańskich służb specjalnych, w tym Delta Force, jednak oficjalnie jej odbiorcą byli – myśliwi. Dziennik obawia się, że broń dostarczona przez Czechów może być użyta przeciwko ukraińskiej armii lub w celu prowokacji i podkreśla, że –

Wiadomość jest tym bardziej szokująca, iż do tej pory żaden kraj Unii nie odważył się sprzedać śmiercionośnej broni Ukrainie.




Węgry: „Oddech Putina na karku”

Wed, 18 Feb 2015 13:20:00 +0100

„Węgierski rząd nie mógł jej odwołać, a Moskwa też potrzebuje Węgier”, tak lewicowy miesięcznik Magyar Narancs komentuje niedawną wizytę prezydenta Władimira Putina na Węgrzech. Budapeszteński magazyn podkreśla, że „Putin chciał pokazać światu, że jest kraj w Europie, który go popiera”.

Była to pierwsza oficjalna wizyta w państwie będącym członkiem UE od nałożenia na Rosję unijnych sankcji. Premier Viktor Orbán zaznaczył z kolei, że „nawet jeśli Węgry nie popierają sankcji przeciwko Rosji, to pokój na Ukrainie jest warunkiem koniecznym do przywrócenia dobrych relacji między Moskwą a Brukselą”.

Izolowany na arenie międzynarodowej Władimir Putin podpisał na Węgrzech szereg umów gospodarczych dotyczących kwestii energetycznych, w tym energetyki jądrowej, szkolnictwa wyższego oraz opieki medycznej. Aby zrozumieć Węgry Viktora Orbána, przeczytaj nasze dossier.




Ratunek dla Grecji: „Ultimatum eurogrupy”

Tue, 17 Feb 2015 11:14:16 +0100

„Eurogrupa daje Grecji kilka dni na przedłużenie” obecnego planu ratunkowego dla tego kraju, pisze I Kathimerini w swoim anglojęzycznym wydaniu. Grecki rząd ma czas do piątku 20 lutego, aby zdecydować, czy zgadza się na przedłużenie planu ratunkowego.

W przeciwnym razie „stanie w obliczu groźby utraty pozostałych środków”. Poniedziałkowe spotkanie ministrów finansów strefy euro nie przyniosło porozumienia między Grecją a jej partnerami. Mimo to grecki dziennik zachowuje optymizm i wierzy, że kolejne dni przyniosą pozytywne rozwiązanie. Grecki minister finansów Janis Warufakis -

miał bowiem nadzieję, że szybko dojdzie do porozumienia, które pozwoli Grecji otrzymać przyrzeczone pożyczki w kolejnych czterech miesiącach w zamian za spełnienie pewnych warunków. Koalicja kierowana przez Syrizę liczy, że da to Grecji i jej wierzycielom wystarczającą ilość czasu, by wynegocjować szersze porozumienie obejmujące zmniejszenie obciążeń związanych z greckim długiem.




Grecja i oszczędności: Bezzębni rewolucjoniści z Aten

Tue, 10 Feb 2015 12:54:30 +0100

Dał najmłodszemu synowi na imię Ernesto, a w jego biurze do niedawna jeszcze wisiał plakat Che Guevary, ale mimo to Aleksis Tsipras raczej nie zamierza rozniecić ognia rewolucji, pisze Newsweek Polska. Podkreśla też, że grecki premier nie jest „zaślepionym ideologiem, lecz błyskotliwym strategiem, który uwielbia polityczne gierki”. Umiejętnie wypełnił też polityczną próżnię, jaka wytworzyła się po upadku w kraju dwupartyjnego systemu. Grecki historyk i socjolog Iannis Carras tłumaczy, że –

Głównym atutem Tsiprasa jest to, że wielu Greków postrzega go jako polityka, który stanął w obronie swojego kraju. Dlatego też będzie on dalej stosował patriotyczno-nacjonalistyczną retorykę wspólną dla greckiej lewicy i prawicy.

Nie będzie jednak w stanie spełnić „nieralistycznych obietnic wyborczych”, nawet jeśli już zaczął demontować reformy swojego poprzednika, wstrzymując prywatyzację portu w Pireusie i spółki energetycznej DEI, podnosząc pensję minimalną czy planując przywrócenie części zwolnionych pracowników sektora publicznego. Eksperci oceniają, że wszystkie obietnice Tsiprasa to wydatek rzędu 10 mld dolarów, których Grecja po prostu nie ma.

Dlatego też, argumentuje Gazeta Wyborcza, nowy grecki minister finansów Yanis Varoufakis opracował czteropunktowy plan ratunkowy, kluczowy dla przetrwania rządu. Zakłada on powiązanie oprocentowania greckiego długu ze stopą wzrostu PKB, kontynuację reform, ale za pomocą „lasera, a nie rzeźnickiego noża”, oraz pobudzenie inwestycji nie tylko w Grecji, lecz w całej Europie dzięki bardziej aktywnym działaniom Europejskiego Banku Inwestycyjnego. Ostatnią rzeczą jest utworzenie w strefie euro programu pomocy społecznej najbiedniejszym.

Najważniejsze elementy tego planu zależą jednak od zgody unijnych partnerów i Komisji Europejskiej. Dlatego Tsipras i Varoufakis niezmordowanie podróżują po Europie, szukając wsparcia i sojuszników. Zapytany o to, co się stanie, gdy Europa odrzuci jego propozycje, Varoufakis przyznał niedawno, że wówczas „śmierć byłaby lepsza”.

Nie dziwi więc, że w ostatnim czasie Tsipras spuścił nieco z tonu i ostudził rewolucyjny zapał przed decydującą rozgrywką z niemiecką kanclerz. Newsweek Polska podkreśla jednak, że Angela Merkel jest dziś mniej skłonna do kompromisów niż w 2012 r. kiedy to obawiała się, że upadek Grecji pociągnie za sobą rozpad strefy euro –

Obecnie niemiecka kanclerz bardziej skłania się ku teorii najsłabszego ogniwa – że pozbycie się najsłabszego członka pomoże strefie euro. Negocjacje Aten z Berlinem będą więc niezwykle trudne. Jeden z niemieckich dziennikarzy ujął to dosadnie: „Pani Merkel wykończyła wszystkich swoich wewnętrznych i zewnętrznych wrogów, poczynając od Helmuta Kohla. Tsiprasa zje na śniadanie”.




Grecja: „Tsipras obnaża przewodniczącego Rady Europejskiej Tuska”

Wed, 28 Jan 2015 16:33:56 +0100

„Pod przywództwem Aleksisa Tsiprasa Grecja może być kolcem w boku Unii zarówno na poziomie gospodarczym, jak i politycznym”, pisze De Standaard, nawiązując do sprzeciwu greckiego premiera wobec nowych sankcji przeciwko Rosji.

Przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk znalazł się w „niewygodnej sytuacji”, kiedy rząd w Atenach ogłosił wczoraj po południu, że nie popiera oświadczenia Rady w sprawie konfliktu na Ukrainie i ataku w Mariupolu, który mieli przeprowadzić prorosyjscy separatyści. Zginęło w nim kilkadziesiąt osób.

We wtorek przewodniczący RE poprosił ministrów spraw zagranicznych UE o przygotowanie na czwartkowym spotkaniu kolejnych sankcji przeciwko Rosji. Grecki rząd oświadczył, że Tusk powinien skonsultować się z Atenami, zanim opublikował oświadczenie. Według brukselskiego dziennika, Tsipras „jest prawdopodobnym sojusznikiem Putina”: pierwszym człowiekiem, z którym spotkał się po objęciu urzędu premiera był rosyjski ambasador w Grecji.




Wybory w Grecji — widziane z Grecji: „Nowy rozdział w historii Grecji”

Tue, 27 Jan 2015 07:55:07 +0100

(image)

„Syriza zdobywa 36.3 proc. poparcia, Grecja otwiera nowy rozdział”, pisze Ta Nea. W komentarzu redakcyjnym gazeta twierdzi, że wyborcy głośno i dobitnie powiedzieli „nie” polityce, która doprowadziła do kolejnych planów ratunkowych negocjowanych przez Unię. Powiedzieli też „tak” poszukiwaniu alternatywnych rozwiązań —

Syriza, która próbowała się dostać do parlamentu zaraz po memorandum torującym drogę do pierwszego planu ratunkowego, zdołała utrzymać się na fali antyoszczędnościowej, ewoluować, dojrzeć, by w końcu stać się zwiastunem zmian.

(image)

Z kolei I Kathimerini zwraca uwagę, że sukces Syrizy wyłonił „nową scenę polityczną” w Grecji. Gazeta przypomina trzy najważniejsze obietnice Aleksisa Tsiprasa: „unieważnienie memorandum, restrukturyzacja długu i wprowadzenie reform”. Dziennik podkreśla, że nowy rząd spotka się najpierw z przedstawicielami państwowych instytucji zanim rozpocznie negocjacje ze strefą euro i Międzynarodowym Funduszem Walutowym —

Mówiąc o zwycięstwie wszystkich Greków, Tsipras okazał się przywódcą jednoczącym społeczeństwo. Aby zabliźnić rany, jakie pozostawił kryzys, ogłosił, że jego priorytetem w najbliższych dniach będzie przywrócenie władzy ludu [...] i wspieranie radykalnych reform.




Wybory w Grecji — Widziane z Europy: „Atenom nie zależy na utracie poparcia UE”

Mon, 26 Jan 2015 20:23:54 +0100

Syriza, której przewodniczy 40-letni Aleksis Tsipras zdobyła 36.3 proc. głosów, zapewniając sobie 149 miejsc w trzystuosobowym parlamencie. Partia ogłosiła, że stworzy gabinet koalicyjny z udziałem prawicowo-populistycznego ugrupowania Niezależni Grecy.„Grecja skręca w lewo”, pisze lewicowy niemiecki dziennik Die Tageszeitung, zamieszczając na pierwszej stronie mapę Morza Śródziemnego, na której Grecja znajduje się na zachód od Włoch. „Grecja zagłosowała demokratycznie, a wynik ten należy uszanować”, podkreśla Klaus Hillenbrand, dodając, że wynik wyborów niesie ze sobą „możliwości, ale i zagrożenia” —[Zwycięstwo] jest szansą Grecji na pozbycie się korupcji i nepotyzmu [...] Syriza nie może uniknąć negocjacji z europejskimi wierzycielami; Grecja zbankrutowałaby wówczas po kilku miesiącach. [...] Ale Europa powinna podejść do tych rozmów z należytą powagą.Nawiązując do „historycznego skrętu Grecji w lewo”, konserwatywny niemiecki dziennik Die Welt zauważa, że „Grecja pilnie potrzebuje sprawnego rządu”. Będą o tym rozmawiać unijni ministrowie finansów na dzisiejszym spotkaniu w Brukseli —Eksperci sądzą, że Syriza nie pozostanie na kursie kolizyjnym z pożyczkodawcami. [...] Analitycy Commerzbanku uważają, że Atenom nie zależy na utracie poparcia UE, co oznacza, że wyjście Aten ze strefy euro jest mało prawdopodobne. El Periódico podkreśla natomiast, że „Grecja ma dość”, a „Grecy powiedzieli głośno i wyraźnie „nie” oszczędnościom”. W Brukseli „przygotowywano się na zwycięstwo Syrizy, odmawiając powrotu do negocjacyjnego stołu, czego domagała się partia Tsiprasa”, pisze barcelońska gazeta, według której —Nikt nie chce, by Ateny porzuciły euro. Poziom zadłużenia jest wprawdzie wysoki, ale są sposoby na przedłużenie terminów spłat oraz wynegocjowanie ich redukcji, pod warunkiem, że nie będzie to oznaczać ich umorzenia. UE wie, kiedy trzeba wykazać się pragmatyzmem, a Tsipras pokazał, że także potrafi złagodzić swoją retorykę. [...] Czas pokaże, czy jest to zmiana, której potrzebowała zarówno Grecja, jak i Europa. Póki co oburzenie zastąpiła nadzieja.„Grecja i Europa na kursie kolizyjnym po zwycięstwie lewicy”, obwieszcza na pierwszej stronie The Independent , dodając, że konflikt wydaje się nieuchronny ze względu na nadzwyczajną sytuację, jaką jest dojście do władzy partii przeciwnej polityce zaciskania pasa. Mimo to Syriza i UE mogą znaleźć płaszczyznę porozumienia —Teoretycznie radykalnej partii takiej jak Syriza dużo łatwiej jest wprowadzić strukturalne reformy niż ugrupowaniu Nowa Demokracja byłego premiera Antonisa Samarasa. Ta ostatnia reprezentuje bowiem polityczny i gospodarczy establishment. Jednym z problemów trojki jest fakt, że zmiany zostały narzucone z zagranicy, przede wszystkim przez Niemcy, co odbiera legitymizację koniecznym skądinąd reformom. Kompromis między Grecją a UE jest pewnie możliwy, pozostaje problem unijnych przywódców, którzy posiadają wszystkie atuty i mogą chcieć narzucić swoją wolę, niezależnie od tego, na kogo głosowali Grecy.Parafrazując Tsiprasa, bukaresztański dziennik Adevărul pisze, że zwycięstwo Syrizy jest zwycięstwem „wszystkich Europejczyków”. Gazeta pyta jednak, kiedy „da o sobie znać populizm tej partii” —Tsipras, gwiazda socjalistów, anarchistów i populistów w Grecji, teraz może nieźle nastraszyć Europę, w której dziś nie brak jest jemu podobnych, zarówno po lewej jak i prawej stronie sceny politycznej. [..] Co oznacza dojście do władzy Tsiprasa? Przede wszystkim to, że Grecy nie czuli, by sprawy szły w do[...]



Włochy: „Nowy prezydent przed końcem miesiąca”

Fri, 16 Jan 2015 09:35:03 +0100

Prezydent Włoch Giorgio Napolitano podał się do dymisji 14 stycznia, donosi La Repubblica. W swoim ostatnim orędziu noworocznym dobiegający dziewięćdziesiątki Napolitano przyznał, że jest świadom „narastających ograniczeń i trudności”, jakie jego wiek nakłada na pełnione przez niego obowiązki, oraz zapowiedział swoją rezygnację dzień po zakończeniu włoskiej prezydencji w UE, 13 stycznia. Napolitano, który jest dożywotnim senatorem, został wybrany na urząd prezydenta w 2006 r., a następnie wybrany ponownie – pierwszy raz w historii Włoch – w 2013 r.

Parlament wraz z przedstawicielami 20 regionów Włoch, rozpocznie wybór następcy Napolitano 29 stycznia. Funkcję prezydenta będzie pełnić tymczasowo przewodniczący senatu Pietro Grasso, dodaje rzymski dziennik.




Wybory prezydenckie w Chorwacji: „Kolinda obejmie urząd prezydenta”

Mon, 12 Jan 2015 11:10:33 +0100

Kolinda Grabar-Kitarović, kandydatka centroprawicowej opozycyjnej Chorwackiej Wspólnoty Demokratycznej (CHDZ), wygrała wybory prezydenckie z 11 stycznia, uzyskując 50.74 proc. poparcia. Wyprzedziła tym samym ustępującego prezydenta Ivo Josipovića około 20,000 głosów, donosi 24 Sata.

Jest pierwszą w historii kraju (i na całych Bałkanach) kobietą-prezydentem wybraną w wyborach powszechnych. Grabar-Kitarović była ministrem spraw zagranicznych i ambasadorem w Waszyngtonie, a także zastępczynią sekretarza generalnego NATO.

Zagrzebski dziennik odnotowuje, że o jej sukcesie zadecydowały głosy chorwackiej diaspory, która w ponad 91 proc. poparła kandydatkę. Frekwencja w wyborach prezydenckich wyniosła 59.06 proc.




Atak na Charlie Hebdo: „Francuski 11 września”

Fri, 09 Jan 2015 16:05:01 +0100

Le Monde poświęca całą pierwszą stronę zamachowi z 7 stycznia, którego celem był tygodnik satyryczny Charlie Hebdo i podczas którego zabitych zostało 12 osób. W artykule redakcyjnym dziennik komentuje to wydarzenie w bardzo emocjonalny sposób:

Brakuje słów aby wyrazić ogrom szoku i oburzenia przelewającego się przez Francję, w następstwie ataku terrorystycznego przeciwko Charlie Hebdo. Szoku, który odsyła nas, relatywnie rzecz biorąc, do tego, co 11 września 2001 doświadczył cały świat.

Dziennik wyraża uznanie dla pracy zamordowanych kolegów, podkreślając, że

od wielu lat, dziesięcioleci swoimi rysunkami satyrycznymi, humorem i bezczelnością sprzeciwiali się wszelkiemu fanatyzmowi, gromili fundamentalistów, potępiali bzdury, wyszydzali instytucje.

Mimo tego, że redakcja Charlie Hebdo wiedziała, iż jest zagrożona „nie cofnęła się, nie drgnęła, nie ustąpiła ani o krok”. Potępiając atak Le Monde ostrzega przed „pułapką” jaką on może stanowić: „jego celem jest pogłębienie podziałów, podejrzliwości, nieufności ogarniającej francuskie społeczeństwo” i wzywa, aby „nie łączyć sprawców ataku z wszystkimi muzułmanami”. Dziennik pochwala spontaniczne manifestacje, które w duchu republikańskim miały miejsce w następstwie zamachu i konkluduje, powtarzając solidarnościowe hasło wznoszone we Francji i na całym świecie: „Wszyscy jesteśmy Charlie”.




Przyspieszone wybory w Grecji: „We wtorki euro, w piątki drachma”

Tue, 06 Jan 2015 16:41:01 +0100

Na trzy tygodnie przed wyborami powszechnymi w Grecji Der Spiegel zastanawia się nad intencjami Aleksisa Tsiprasa, przewodniczącego lewicowej partii Syriza oraz faworyta do sformowania nowego rządu. Niemiecki tygodnik dostrzega sprzeczne sygnały, które „niepokoją bądź zaskakują” obserwatorów w Europie —

„Cała nasza partia chciałaby widzieć kraj w strefie euro”, mówi np. Tsipras, ale zaraz dodaje, iż „tylko wtedy, gdy spójność społeczna nie będzie zagrożona”. Innym razem lider Sirizy stwierdził, że „euro nie jest fetyszem”, a Grecja nie jest „niczyim zakładnikiem”, cokolwiek miało to znaczyć [...] Członkowie konserwatywnego gabinetu sprawującego obecnie władzę żartują, że stanowisko Tsiprasa jest całkiem jasne. Jak mówią, „we wtorki, czwartki i soboty chce on, by kraj pozostał w strefie euro, ale w poniedziałki, środy i piątki wracamy do drachmy, w niedzielę zaś organizujemy referendum”.

W każdym razie, przewiduje niemiecki tygodnik, rząd kierowany przez Tsiprasa będzie oparty na kompromisie, jako że mało prawdopodobne jest, by jego partia zdobyła parlamentarną większość

Program ratunkowy dla Grecji przyznany przez UE i MFW wygasa pod koniec lutego. Negocjacje w sprawie utworzenia nowego rządu z pewnością potrwają dłużej. Wysocy rangą dyplomaci w Brukseli mają jednak nadzieję, że gospodarcza i polityczna rzeczywistość w końcu dopadnie lewicowych ideologów z Aten.




Przyspieszone wybory w Grecji: Po głosowaniu szeroka koalicja

Mon, 05 Jan 2015 18:27:29 +0100

I Kathimerini, Ateny – Niezależnie od wyniku przyspieszonych wyborów z 25 stycznia, Grecją będzie rządzić szeroka koalicja. To jedyny sposób, by Ateny mogły się porozumieć z wierzycielami, uważa redaktor naczelny greckiego dziennika *I Kathimerini*. Rozwiń.



Przyspieszone wybory w Grecji: „Z ukrytą bronią”

Tue, 30 Dec 2014 15:53:25 +0100

Grecję czekają przyspieszone wybory powszechne 25 stycznia po tym, jak Parlament nie zdołał wybrać prezydenta w poniedziałek 29 grudnia. Stavros Dimas, kandydat premiera Antonisa Samarasa na to stanowisko, nie zdołał zebrać potrzebnych 180 głosów — w trzeciej turze opowiedziało się za nim tylko 168 posłów.

Tym razem pisze To Ethnos

sondaże pokazują, że nie ma wyraźnego faworyta [wyborów] albowiem sytuacja na scenie politycznej jest płynna: były socjalistyczny premier George Papandreu przygotowuje do startu nową partię, a lewicowy DIMAR gotów jest dołączyć do [także lewicowej] Syrizy [...] Strategia Nowej Demokracji [konserwatywnego ugrupowania Samarasa] zasadza się na sugerowaniu wyborcom, że stają przed następującym wyborem: albo Samaras albo lider Syrizy Aleksis Tsipras; „Syriza albo rząd z planem ratunkowym”. Z kolei lider socjalistów Evangelos Venizelos przedstawia się jako gwarant stabilności politycznej kraju.




Wybory prezydenckie w Grecji: „Głosowanie w klimacie wyborczym”

Tue, 23 Dec 2014 13:36:42 +0100

23 grudnia odbyła się druga runda wyborów prezydenckich w Grecji, która podobnie jak pierwsza pierwsza nie przyniosła rozstrzygnięcia. Kandydat premiera Antonisa Samarasa, były komisarz europejski Stavros Dimas nie zdołał zebrać wymaganych głosów dwustu deputowanych (w drugiej rundzie dostał on 168 głosów). Konieczna zatem będzie jeszcze jedna dogrywka, do której dojdzie 29 grudnia.

„Rząd ma nadzieję, że jego kandydat otrzyma większe poparcie”, podkreśla Kathimerini, po „niedzielnym apelu premiera Samarasa o większy konsensus polityczny w zamian za obietnicę przyspieszonych wyborów do parlamentu pod koniec 2015 r.” oraz włączenie do rządu „więcej postaci proeuropejskich”, co, jak się wydaje, „wpłynęło na niektórych niezależnych posłów”.

Na korzyść rządu przemawia też fakt umorzenia, z powodu braku dowodów, sprawy rzekomej łapówki, jaką miano zaproponować niezależnemu posłowi Pavlosowi Haikalisowi w zamian za poparcie rządowego kandydata. Doprowadziło to w zeszłym tygodniu do „poważnych napięć”.




Imigracja: O co chodzi niemieckiemu ruchowi przeciwko islamizacji?

Sat, 20 Dec 2014 10:05:29 +0100

W ostatniej demonstracji w Dreźnie, mieście, w którym zrodził się ruch antyimigrancki, uczestniczyło ponad 10 000 osób. Jako że kolejne protesty planowane są w innych niemieckich miastach, prasa tego kraju zastanawia się nad istotą ruchu „Patriotycznych Europejczyków przeciwko islamizacji Zachodu" – PEGIDA. „Zarówno sfery polityczne jak i prasa nie spodziewały się nadejścia tego ruchu” stwierdza Claus Christian Malzahn w Die Welt. W całym kraju ludzie dyskutują na temat tego, co oznaczają wydarzenia w Dreźnie: jedni widzą w nich bunt skrajnej prawicy, inni jedynie zaniepokojonych obywateli. Ale co do jednego wszyscy są zgodni: PEGIDA nie jest tylko zjawiskiem lokalnym. Niektórzy politolodzy [...] dopatrują się wręcz historycznej cezury, objawu rozdartych relacji między sferą polityczną a społeczeństwem. W dzienniku Die Zeit, grupa dziewięciu dziennikarzy próbuje scharakteryzować członków i sympatyków PEGIDY i przedstawia ich jako „ludzi dysponujących środkami do życia, ale nie mających perspektyw", stanowiących część niższej klasy średniej. „Wygląda na to, że istnieje związek pomiędzy organizatorami demonstracji w Dreźnie a chuliganami ze stadionów piłkarskich”. Ale, jak zauważają, „to podejrzenie służb bezpieczeństwa nie zostało jeszcze udowodnione", po czym dodają, że „nawet jeśli niektórzy organizatorzy i protestujący są wyraźnie związani z prawicowymi grupami, takimi jak NPD, PEGIDA nie jest wyłącznie forum skrajnej prawicy”. Istnieje jednak „pewna ciągłość powiązań" między PEGIDĄ i antyunijną partią AfD „Alternatywą dla Niemiec" – nawet jeśli „nie ma jeszcze w AfD oficjalnego, jednolitego stanowiska wobec PEGIDY”. W Frankfurter Allgemeine Zeitung (FAZ), Berthold Kohler, jeden z wydawców tego dziennika, wzywa polityczny establishment do poważnego potraktowania ruchu: Ten protest nie pozwala się wcisnąć w prawicowy narożnik Ten protest nie pozwala się wcisnąć w prawicowy narożnik. [...] Przekaz, że ci co wyszli na ulice Drezna i innych miast, nie reprezentują tylko skrajnej prawicy [...] dotarł do Berlina. [...] Potraktowanie tych demonstracji ‘poważne’ oznacza rozpatrzenie ich nie tylko jako przedświątecznego niepokoju; ale jako sygnału nawołującego do prowadzenia polityki imigracyjnej związanej [...] z interesami własnego kraju. Nawet w Niemczech jest to zgodne z prawem, aby skłaniać imigrantów do wykazywania chęci i zainteresowania integracją. I choćby, jak pisze Kohler, taka twardsza polityka nie przekonała zagorzałych przeciwników imigracji, pozbawi ich wsparcia ze strony politycznego centrum i tym samym zmarginalizuje. 73 procent populacji wyraziło obawę, że radykalny islam zyskuje wpływyWedług niedawno przeprowadzonego sondażu, 49 procent ludności Niemiec popiera protesty, podczas gdy tylko 29 procent odrzuca ich hasła. 26 procent ma mieszane opinie. Ten stopień poparcia jest, według Die Zeit i YouGov, która przeprowadziły sondaże, podsycany obawami przez radykalnymi islamistami na niemieckiej ziemi. „73 procent populacji wyraziło obawę, że radykalny islam zyskuje wpływy", zauważa Die Zeit. Ponieważ populacja muzułmanów w Dreźnie prawie nie istnieje, Malzahn zapytuje, czy takie skrajnie prawicowe protesty i grupy można porównać z francuskim Frontem Narodowym, brytyjskim UKIP, węgierskim Jobbikiem czy też austriacką FPÖ – wszystkie te partie znacznie zwięk[...]



Wybory prezydenckie w Grecji: Przywódcy obawiają się o członkostwo w strefie euro

Sun, 14 Dec 2014 09:22:54 +0100

Przywódcy Grecji i UE ostrzegają, że wybory prezydenckie, które mają być przeprowadzone w parlamencie 17 grudnia, mogą doprowadzić do upadku rządu koalicyjnego w tym kraju oraz zachwiać wynegocjowanym z Wspólnotą planem ratunkowym dla greckiej gospodarki, jeśli nie udałoby się zapewnić większości w głosowaniu.

Ekathimerini pisze, że premier Antonis Samaras, którego „koalicja nie może jeszcze liczyć na wsparcie 180 deputowanych potrzebne”, aby zagwarantować wybór prezydenta, ostrzegł niezależnych i opozycyjnych posłów, że ich głosy mogą okazać się zbawienne dla lewicowej partii Syriza, którą oskarża o „wystraszanie inwestorów i osłabianie pozycji Grecji w strefie euro”.

The Economist zauważa, że Syriza, która chce umorzenia greckiego długu oraz zakończenia polityki zaciskania pasa, w przypadku wyborów zdobyłaby więcej mandatów niż jakakolwiek inna partia, choć nie potrafi jasno określić, w jaki sposób będzie finansować swoją politykę gospodarczą ani też, jak chce „pogodzić ją z członkostwem Grecji w strefie euro”.

W Brukseli EUobserver zwraca uwagę na fakt, że swój głos na temat wyborów dorzucił również szef Komisji Euopejskiej Jean-Claude Juncker, który stwierdził, iż wolałby „znane twarze” od „ekstremalnych sił” oraz chciałby, aby Grecją „rządzili ludzie, którzy dbają o zwykłych obywateli, lecz również rozumieją konieczność europejskich procesów”.




Estonia: Estonia przekształca się w państwo informatyczne

Sun, 07 Dec 2014 12:20:34 +0100

Jak donosi The New York Times, Estończycy, dzięki ich inteligentnemu dowodowi osobistemu mają dostęp do około 4000 usług, w tym usług bankowych, procedur ustanawiania działalności gospodarczej czy też, na przykład, licencji połowowych. Mogą przejrzeć swoją dokumentację medyczną i zamawiać leki na receptę poprzez smartfony. Prawie wszyscy wypełniają zeznanie podatkowe online, co trwa kilka minut, a około jedna trzecia wyborców głosuje korzystając ze swoich urządzeń informatycznych. Od grudnia, każdy obywatel Unii Europejskiej i państw trzecich, może ubiegać się o kartę e-rezydenta Estonii, wyjaśnia Eesti ävaleht, pod warunkiem, że „przynajmniej raz w miesiącu zawita do Estonii w celu udowodnienia swojej tożsamości w instytucji państwowej". Następnie może uzyskać dostęp do usług za pośrednictwem portalu e-estonia.com. Gazeta wyjaśnia, że Karta e-rezydenta jest dokumentem podobnym do dowodu osobistego. Ale w odróżnieniu od tego ostatniego, który trzymają w swoich portfelach estońscy obywatele i stali mieszkańcy tego kraju, pozbawiona jest podobizny właściciela. Ta karta nie pozwala na udowodnienie tożsamości w świecie rzeczywistym. Jednakże, może być ona stosowana w świecie wirtualnym – umożliwia połączenie z estońskimi e-usługami i korzystanie z cyfrowego podpisu. E-rezydencja nie daje cudzoziemcom prawa do udziały w e-wyborach, bo to prawo, jak zauważa dziennik, „jest zarezerwowane dla obywateli Estonii i stałych mieszkańców". Gazeta dodaje, że E-rezydencja będzie przede wszystkim korzystna dla przedsiębiorców, pracowników i studentów, którzy są powiązani z Estonią. Obecnie osoby, które nie mieszkają w Estonii na stałe, ale często odwiedzają ten kraj, nie mają dostępu do e-usług. Ale, dodaje, posiadanie cyfrowej tożsamości, „której bezpieczeństwo jest gwarantowane przez państwo estońskie" może być również przydatne dla osób nie mających żadnego bezpośredniego związku z Estonią „stąd pęd do e-rezydencji". Transformacja Estonii w pioniera e-administracji nie wymagała „wielkich nakładów budżetowych”, stwierdza The New York Times : Decyzja Estonii, aby przejść do administracji cyfrowej wynikała z braku wyboru Państwo wydaje na technologie informatyczne około 50 mln euro rocznie. [...] Większość pieniędzy trafia do lokalnych firm, które wykluły się w ośrodkach badawczych w okresie komunizmu. W dużej mierze decyzja Estonii, aby przejść do administracji cyfrowej wynikała z braku wyboru. Gdy runęła żelazna kurtyna Estonii miała bardzo skromne zasoby finansowe i niewielką populację, aby ponownie rozruszać swoją gospodarkę. Lokalni decydenci szybko też zdali sobie sprawę z tego, że nie będą w stanie oferować usług w zachodnim stylu bez nowych technologii, w tym Internetu, które mogłyby utrzymać koszty rządowe na poziomie minimalnym. System opiera się na dwóch filarach, zauważa dalej amerykański dziennik - W wieku 15 lat, wszyscy Estończycy otrzymują dowód osobisty, którego chip zawiera informacje osobiste i umożliwia dostęp do usług publicznych i komercyjnych. Aby chronić dane, każdy użytkownik posiada indywidualny kod, który musi wpisywać przed każdą operacją. Drugim filarem zwanym X-Road jest infrastruktura, to znaczy połączona baza danych publicznych i prywatnych usług cyfrowych. Wszystkie dane osobow[...]



Wybory w Mołdawii: Partie proeuropejskie nie dają się, prorosyjskie rosną w siłę

Mon, 01 Dec 2014 19:57:42 +0100

Zgodnie z oficjalnymi wynikami ustępująca większość i proeuropejska centroprawica wygrały nieznacznie (44 proc. wobec 40 proc. uzyskanych przez partie prorosyjskie) wybory parlamentarne z 30 listopada.

Jeśli jednak chodzi o liczbę głosów, zwycięzcą okazała się Partia Socjalistów, którą poparło 21,6 proc. wyborców. Na drugim miejscu znalazła się Liberalno-Demokratyczna Partia Mołdawii (19,3 proc.) i Partia Komunistów Republiki Mołdawii z 17,83 proc. poparciem. Według Ziarul National -

Najważniejsze, że proeuropejscy liberałowie – Liberalno-Demokratyczna Partia Mołdawii, Demokratyczna Partia Mołdawii i Partia Liberalna – zachowały parlamentarną większość.

Rosyjskojęzyczny portal Panorama podkreśla, że żadne ugrupowanie separatystyczne nie zdołało przekroczyć progu wyborczego wynoszącego 6 proc. Jeśli zaś chodzi o stronnictwa proeuropejskie –

Jasne jest, że muszą zastanowić się teraz nad nową koalicją, ponieważ żadne z nich nie dysponuje 51 mandatami (na 101 możliwych) wymaganych do uzyskania większości absolutnej. Razem zaś mogą mieć 57-58 miejsc.

Na portalu europalibera.org analityk Iulian Ciocan ocenia , że wynik wyborów sankcjonuje rządy koalicji dotkniętej korupcją –

Obawiam się, że nasze wejście do cywilizowanego świata opóźni się o kolejne stulecie, jeśli rządzący nie zmienią swoich przyzwyczajeń. Mam jednak nadzieję, że w 2015 r. mołdawski wymiar sprawiedliwości ocknie się z letargu.




Fundusze unijne: „Bruksela opóźnia miliardy dla Polski”

Tue, 25 Nov 2014 09:30:38 +0100

„Bruksela nie zatwierdziła dotąd żadnego z 21 nowych polskich programów operacyjnych, choć poprzednia minister rozwoju regionalnego spodziewała się, że nastąpi to do lipca”, pisze Rzeczpospolita. Warszawski dziennik podkreśla, że –

przedłużające się negocjacje rządu z Komisją Europejską blokują napływ do naszego kraju 77 mld euro z budżetu UE na lata 2014–2020.

Ze środków tych miały głównie skorzystać samorządy i przedsiębiorstwa. Ich brak, podkreśla gazeta, już teraz jest widoczny w gospodarce, zwłaszcza jeśli chodzi o inwestycje transportowe i te związane z innowacjami.




Wybory samorządowe w Polsce: „Wybory bez wygranych”

Mon, 24 Nov 2014 20:29:22 +0100

Wybory samorządowe z 16 listopada nie wyłoniły zdecydowanego zwycięzcy, pisze Rzeczpospolita po ogłoszeniu 22 listopada mocno spóźnionych oficjalnych wyników głosowania.

Mimo że Prawo i Sprawiedliwość (PiS) otrzymało najwięcej głosów (26,85 proc.), to i tak rządząca Platforma Obywatelska (PO) zapewniła sobie najwięcej mandatów w sejmikach. Jej koalicjant, Polskie Stronnictwo Ludowe (PSL) zajęło trzecie miejsce z 23,68 proc. poparciem, okazując się „prawdziwym zwycięzcą” wyborów.

Dzięki temu koalicje PO-PSL mają szansę utrzymać się przy władzy w 15 z 16 województw. Liczenie głosów trwało prawie tydzień ze względu na awarię systemu informatycznego, co spowodowało falę oskarżeń o manipulowanie wynikiem wyborów oraz dymisję wszystkich członków Państwowej Komisji Wyborczej.




Belgia: „Błąd systemowy w Belgii. Trzeba restartować kraj”

Mon, 24 Nov 2014 11:25:07 +0100

„Drogi są dziurawe, ministerstwo sprawiedliwości bankrutuje, są obawy o niedobory energii. Belgia jest krajem samych problemów”, podsumowuje sytuację NRC Next przed dzisiejszymi strajkami w największych gałęziach przemysłu. Ogólnokrajowe akcje protestacyjne odbędą się też w najbliższych tygodniach w całym kraju.

Związki nie zgadzają się na proponowane przez gabinet Charlesa Michela cięcia w wydatkach rządowych i podniesienie wieku emerytalnego do 67 lat. Partner koalicyjny, flamandzcy nacjonaliści z N-VA, którym przewodzi Bart de Wever, uważają, że „kraj musi się zmienić”. „Przechodzień czytający belgijską gazetę nie zdziwi się, że rząd chce zacząć działać”, zwłaszcza gdy pomyśli o fatalnej kondycji sektora usług publicznych i tym, że „nie ma pieniędzy” na ich naprawę. Jednak jak mówi cytowany przez dziennik belgijski socjolog –

Interwencja państwa była zbyt radykalna i za szybka. Rząd postuluje terapię szokową, ale [belgijskie społeczeństwo] tego nie rozumie.




Polska: Protest przeciwko opóźnieniom w ogłoszeniu wyników wyborów

Fri, 21 Nov 2014 14:07:13 +0100

Demonstracja skrajnej prawicy skończyła się okupacją biura Państwowej Komisji Wyborczej w Warszawie w czwartek wieczorem, co spodowowało zatrzymanie procesu liczenia głosów oddanych podczas wyborów lokalnych, donosi Gazeta Wyborcza.

W następstwie chaosu informacyjnego będącego skutkiem awarii systemu komputerowego, która spowodowała opóźnienie ogłoszenia wyników głosowania z 16 listopada, pojawiły się oskarżenia o sfałszowanie wyborów, a demonstranci domagali się ustąpienia członków PKW, powtórzenia wyborów oraz zmian w ordynacji wyborczej.

Zdaniem komentatora gazety Jarosława Kurskiego okupacja biur PKW była aktem „terroru przeciwko demokracji, jakiego nie było w historii ostatniego 25-lecia”. Kurski przypisuje odpowiedzialność za ten „akt wandalizmu i ślepej anargii” liderom opozycyjnych partii PiS i SLD, którzy z powodów politycznych sugerowali, że wybory zostały sfałszowane i domagali się ich powtórzenia. Policja usunęła protestujących z budynku po północy.

Z kolei Rzeczpospolita ostrzega, że PKW nie jest gotowa do wyborów parlamentarnych i prezydenckich planowanych na 2015 r., jako że według ustaleń Najwyższej Izby Kontroli „nawet nie ruszyły przygotowania do rozpisania przetargów na systemy informatyczne”, które miałyby obsługiwać głosowania w przyszłym roku.




Wybory lokalne w Wlk. Brytanii: „UE musi się zmienić albo z niej wystąpimy”

Thu, 20 Nov 2014 12:53:59 +0100

Po przejściu posła z Rocherster i Strood, Marka Recklessa, z Partii Konserwatywnej do partii niepodległościowej UKIP, wyborcy tego okręgu wyborczego będą musieli wyłonić nowego parlamentarzystę w ten czwartek 20 listopada. Reckless ma jednak duże szanse na zachowanie mandatu, ponieważ, jak pisze The Daily Telegraph, „z sondażu wynika, że poparcie dla UKIP, Partii Konserwatywnej i Partii Pracy wynosi odpowiednio 44%, 32% i 17%”. Eurosceptycyzm rośnie w siłę wśród posłów Partii Konserwatywnej urzędującego premiera. Do tego stopnia, że, zdaniem brytyjskiej gazety,

stratedzy wyborczy uważają, że David Cameron „mógłby rekomendować wystąpienie z UE”, jeżeli Wielka Brytania nie wynegocjuje lepszych warunków członkostwa. […] Baronowie Partii Konserwatywnej wywierają na nim presję, aby kontratakował UKIP jasno pokazując, że jest gotów na wystąpienie z UE, jeżeli Bruksela będzie się sprzeciwiała kluczowym reformom dającym rządowi kontrolę nad imigracją.




Manifestacje w Budapeszcie: „Jedno jest pewne: powrócą”

Wed, 19 Nov 2014 15:29:39 +0100

Około 10 tys. osób manifestowało 17 listopada w Budapeszcie i innych miastach Węgier przeciwko rządowi Viktora Orbána w tzw. „dniu publicznego niezadowolenia”. Manifestacje odbyły się także w Londynie, Sztokholmie i Berlinie. Zdaniem węgierskiego dziennika Népszabadság „nowa opozycja” domaga się dymisji premiera i sześciu innych wysokich funkcjonariuszy, w tym odpowiedzialnej za podatki Vidy Ildikó.

5 listopada okazało się, że figuruje ona na czarnej liście obywateli węgierskich podejrzewanych przez władze USA o korupcję. Znalazła się na niej po tym, jak Viktor Orbán odmówił jej ukarania. Przeciwnicy premiera wychodzą na ulicę już drugi raz w tym miesiącu, a Népszabadság zapowiada „kolejne działania i inicjatywy”.




Wybory samorządowe w Polsce: „Rady miast dla PO”

Wed, 19 Nov 2014 15:14:48 +0100

Prawo i Sprawiedliwość (PiS) Jarosława Kaczyńskiego wygrało wybory samorządowe z 31,5 proc. poparciem,choć nie są to jeszcze wyniki końcowe, donosi Gazeta Wyborcza. Na ogłoszenie oficjalnych rezultatów trzeba będzie jeszcze poczekać, bo Państwowa Komisja Wyborcza ma problemy z informatycznym systemem zliczającym głosy, co spowodowało opóźnienia i wywołało polityczną burzę nad Wisłą.

Zdaniem dziennika zwycięstwo jest „niezwykle ważne dla PiS”, które przegrywało regularnie od 2005 r. Mimo to, rządząca Platforma Obywatelska (27,3 proc. poparcia) premier Ewy Kopacz zdoła zachować władzę w większości wojewódzkich sejmików i dużych miast, głównie dzięki świetnemu wynikowi jej koalicjanta Polskiego Stronnictwa Ludowego (PSL), na które głosowało 17% wyborców. Według GW PiS może liczyć na samodzielne rządy jedynie w „czterech-pięciu miastach wojewódzkich”.




Czechy: „Listopad Zemana”

Tue, 18 Nov 2014 10:54:02 +0100

Tłum wygwizdał, a następnie obrzucił pomidorami i jajami prezydenta Miloša Zemana uczestniczącego 17 listopada w obchodach 25 rocznicy obalenia komunizmu w Czechach. Czeskiemu przywódcy towarzyszyli jego odpowiednicy ze Słowacji, Węgier, Polski i Niemiec, których zgromadzeni prażanie powitali jednak oklaskami, piszą Lidové Noviny.

Krytycy oskarżają Zemana o zdradę ideałów obrońcy praw człowieka i „ojca” aksamitnej rewolucji Václava Havla, wspieranie Rosji i jej prezydenta Władimira Putina w konflikcie na Ukrainie i z członkiniami rosyjskiej kapeli punkowej Pussy Riot, a także o [zbyt] bliskie związki z władzami Chin, podkreśla praski dziennik.




Portugalia: „Odejście Miguela Macedo zmusza Passosa do zmian w rządzie”

Mon, 17 Nov 2014 12:13:31 +0100

Portugalski premier Pedro Passos Coelho musi dokonać rekonstrukcji swojego gabinetu po dymisji 16 listopada ministra spraw wewnętrznych Miguela Macedo, pisze Público.

Obciążany odpowiedzialnością za skandal ze „złotymi wizami”, który wybuchł 13 listopada, Macedo powiedział, że „chciał obronić rząd”. Zaprzeczył też jakoby był zamieszany w nielegalne działania związane z przyznawaniem portugalskich wiz zagranicznym inwestorom. Lizboński dziennik dodaje, że Macedo —

przyznał jednak, iż jego autorytet podkopały zarzuty, że w badaną obecnie sprawę korupcji i wydawania „złotych wiz” mogli być zamieszani jego bliscy współpracownicy.




Lux Leaks: „Raje niszczą solidarność”

Wed, 12 Nov 2014 11:17:41 +0100

„Nie można dłużej tolerować rajów podatkowych w Europie. To rabunek dochodów innych państw”, pisze Rzeczpospolita w związku ze skandalem Luxembourg Leaks. Straty związane z uchylaniem się od płacenia podatków szacowane są na 150 mld euro rocznie.

Według dziennika interes Unii powinien stać ponad partykularnymi korzyściami jednego z krajów członkowskich. Gazeta podkreśla, że –

Polska ma szczególne prawo do postulowania intensyfikacji walki z unikaniem podatków w miejscu prowadzenia działalności, czyli tzw. agresywną optymalizacją podatkową […] Na Zachodzie często to Polskę postrzega się jako raj podatkowy z uwagi na ulgi, jakie dawaliśmy firmom inwestującym w specjalnych strefach. Zapomina się jednak, że aby płacić u nas niskie podatki (wcale nie najniższe w Europie), trzeba zbudować firmę, zainwestować kapitał i ponieść ryzyko gospodarcze. W Luksemburgu wystarczyło zatrudnić prawnika.




Katalonia: „Po 9 listopada nic już nie będzie tak jak dawniej”

Mon, 10 Nov 2014 13:08:25 +0100

Oficjalne wyniki pokazują, że w głosowaniu wzięło udział 2 mln 236 tys. osób, to jest 35,7% uprawnionych. 80,76% głosujących odpowiedziało „tak” na pytania: „Czy chcesz, żeby Katalonia była państwem?” i „A jeśli tak, to czy chcesz, żeby była niepodległa?”Barceloński El Periódico wybija na czołówce tytuł „Niepodległościowy wiec” i zapewnia, że -9 listopada nic wprawdzie nie zmienił, ale po tym dniu nic już nie będzie tak jak dawniej [...] Katalonia, domagająca się konsultacji - i wszystkich możliwych gwarancji - w sprawie swojej przyszłości, nie ugięła się i podąża dalej. I żąda jakiejś odpowiedzi. Strategia rządowa opierająca się na bezczynności, zakazach i pogardzie nie przyniosła spodziewanych rezultatów.„Masowy udział w konsultacji 9 listopada wskazuje na potrzebę politycznego rozwiązania”, pisze, również z Barcelony, La Vanguardia. Według gazety ta „bezprecedensowa mobilizacja wyznacza punkt w relacjach między Generalitat (rządem Katalonii) a władzami w Madrycie, z którego nie ma już odwrotu”. Kataloński premier Artur Masponownie wezwał szefa hiszpańskiego rządu, by „w definitywny sposób” stawił czoła „kwestii katalońskiej”. Ten jednak odpowiedział, że konsultacja była „bezwartościowa” i nie będzie miała żadnych „konsekwencji”. Być może nie będą to konsekwencje prawne, jednak piąta z kolei wielotysięczna mobilizacja nieodwracalnie wymusza zerwanie z polityką bezczynności. Na tym aspekcie koncentruje się też dziennik El País, oceniając, że nadszedł czas, by Mas i Rajoy zdecydowali się „powrócić do negocjacyjnego stołu”:Podczas ostatniego spotkania w lipcu 2014 r. Rajoy y Mas zgodzili się nadać bieg liście 23 konkretnych postulatów (w wielu przypadkach słusznych) przedstawionych przez katalońskiego przywódcę. Obaj liderzy powinni przygotować plan pracy, harmonogram i spis kwestii spornych dotyczących najważniejszych reform (podziału kompetencji, finansowania, języka), co pozwoliłoby utorować drogę do wiarygodnego, wspólnego i trwałego rozwiązania problemu. „Farsa i nieposłuszeństwo” wybija z kolei na pierwszej stronie madrycki ABC, krytykując bezczynność gabinetu Mariano Rajoya, który nie zapobiegł przeprowadzeniu konsultacji uznanej za nielegalną przez Trybunał Konstytucyjny:Fundamenty i warunki jakiegokolwiek nowego otwarcia w dialogu między obydwoma administracjami powinny były zostać określone przez rząd centralny na drodze twardego egzekwowania mechanizmów konstytucyjnych chroniących interes społeczny. Ale tak się nie stało [...] W Hiszpanii nieprzestrzeganie konstytucji nic nie kosztuje. [...]



Manifestacje na Węgrzech: „Podatek internetowy: kropla, która przelała czarę goryczy?”

Thu, 06 Nov 2014 10:01:05 +0100

Manifestacje przeciwko „podatkowi internetowemu”, który rząd Węgier chce nałożyć na dostawców Internetu pokazują, zdaniem Gazety Wyborczej, że „Węgrzy szukają alternatywy dla Fideszu [premiera Viktora Orbána], który – przy wszystkich swoich wadach – był coraz częściej traktowany nad Dunajem jako mniejsze zło”.

Warszawski dziennik tłumaczy, że wielu Węgrów popierało dotychczas konserwatywny Fidesz, ponieważ bało się skrajnie prawicowego Jobbiku. Dopiero gdy rząd „położył łapę na Internecie”, wyszli na ulicę.

Jednak, jak podkreśla Gazeta Wyborcza,

Fidesz nie reaguje na protesty, tak jak w 2006 r. socjalistyczny premier Ferenc Gyurcsány nie reagował, gdy na Węgrzech wyciekły „taśmy prawdy”, w których premier w niewybrednych słowach przyznał się do oszukiwania wyborców i składania obietnic bez pokrycia. Dumni potomkowie Arpada byli wściekli, zwłaszcza za nazwanie Węgier „tym kur... krajem”.

Protesty były wtedy jeszcze większe, centrum Budapesztu przypominało pole bitwy. A Gyurcsány, który stał się wrogiem publicznym numer 1, milczał. Przeprosił dopiero po tygodniu, i to nie za to, co powiedział, tylko za wulgarny język.

Orbán wykazał się wtedy świetnym zmysłem politycznym. Choć mógł zostać twarzą manifestacji, wolał pozostać w cieniu i obserwować stopniową degrengoladę ówczesnego rządu.

Dzięki temu w 2010 r. jego Fidesz zdobył miażdżącą większość w parlamencie. Tymczasem węgierska lewica nie może się podnieść do dziś. Gazeta Wyborcza konkluduje, że

Teraz sytuacja jest inna, ale są też podobieństwa. Nie tylko dlatego, że kryzys spada na rząd na początku jego drugiej kadencji. Podatek od Internetu może być kamyczkiem, który ruszy lawinę, z której wyłoni się sensowna polityczna alternatywa dla Fideszu. Nieważne, czy będzie to ruch obywatelski, centrum, czy nowa lewica – grunt, żeby jedyną alternatywą dla Orbána na Węgrzech nie był Jobbik.

Tłum. Fryderyk Schneider




Katalonia: „Mas prze dalej mimo drugiego weta Trybunału Konstytucyjnego”

Wed, 05 Nov 2014 13:18:10 +0100

Hiszpański Trybunał Konstytucyjny podtrzymał 4 listopada wydany przez rząd w Madrycie zakaz „nieformalnej publicznej konsultacji” w sprawie niepodległości Katalonii zapowiedzianej na 9 listopada.

Władze regionu próbowały zorganizować niewiążącą konsultację po tym, jak Trybunał wykluczył możliwość przeprowadzenia w tym samym terminie referendum.

Premier Katalonii Artur Mas zapowiedział odwołanie od tej decyzji, kontynuację „procesu uczestnictwa obywatelskiego” oraz zażądał od Madrytu zapewnienia Katalończykom „swobody wypowiedzi”, donosi La Vanguardia.




Wielka Brytania: Rozbieżności w sprawie badania o imigracji

Wed, 05 Nov 2014 11:13:37 +0100

Trzy brytyjskie gazety prezentują odmienne interpretacje badania o imigracji przygotowanego przez Economic Journal. Debata imigracyjna rozgorzała z nową siłą po ogłoszeniu przez rząd planów ograniczenia prawa unijnych obywateli do pracy w Wielkiej Brytanii, co doprowadziło do rezygnacji ministra spraw wewnętrznych.

„W latach 2000-2011 wkład netto europejskich migrantów w brytyjskie finanse wyniósł 20 mld funtów (25 mld euro)”, pisze The Guardian. Według centrolewicowego dziennika badacze z University College dowiedli w swoim opracowaniu, że „Wielka Brytania odniosła unikalny na skalę światową sukces, większy nawet niż Niemcy, jeśli chodzi o przyciąganie wysoko wykwalifikowanych i dobrze wykształconych imigrantów z Europy”.

Bardziej krytyczny jest konserwatywny The Daily Telegraph, który argumentuje, że z badania wynika, iż w latach 1995-2011 imigranci zapewnili brytyjskiej gospodarce impuls wart 4,4 mld funtów (5,6 mld euro). Dziennik twierdzi też, że autorzy raportu „wybili dane o wkładzie imigrantów, umniejszając jednocześnie kwestię kosztów związanych z imigracją spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego (EOG), co przez 17 lat miało kosztować budżet państwa prawie 120 mld funtów (153 mld euro)”.

W rozmowie z dziennikiem The Independent Norman Baker z Liberalnych Demokratów przyznał, że zrezygnował z posady ministra spraw wewnętrznych z uwagi na to, że jego konserwatywni koalicjanci „porzucili politykę imigracyjną opartą na racjonalnych przesłankach”. Zdaniem gazety badanie zdaje się sugerować, że propozycje rządowe zmierzające do zmiany unijnych przepisów o świadczeniu pracy, „będą drogo kosztować gospodarkę, jako że zniechęcą świetnie wykształconych młodych ludzi do tymczasowego osiedlania się w Wielkiej Brytanii”.




Hiszpania: „Nowa partia grozi, że położy kres dwupartyjnemu układowi i wygra wybory”

Mon, 03 Nov 2014 21:52:46 +0100

Na rok przed wyborami w Hiszpanii nowa partia Podemos (powstała zaledwie 8 miesięcy temu) wygrywa w sondażu opublikowanym przez dziennik El País z 27,7 proc. poparciem. To o 1,5 proc. głosów więcej niż mają socjaliści z PSOE i aż 7 proc. więcej od Partii Ludowej premiera Mariano Rajoya, precyzuje Público.

Według tego dziennika ugrupowanie, na czele którego stoi Pablo Iglesias

już wstrząsnęło hiszpańską sceną polityczną i ma wszystko po temu, by ją wywrócić do góry nogami.

Lizbońska gazeta podkreśla, że kluczem do sukcesu Podemos jest umiejętność wykorzystywania błędów rywali. W rzeczy samej -

42 proc. [ankietowanych] ocenia, że niezwykła popularność partii Iglesiasa wynika z rozczarowania Hiszpanów innymi ugrupowaniami.

Socjologowie José Juan Toharia i José Pablo Ferrándiz przekonują, że największe partie są niezdolne do odwrócenia tej [negatywnej] tendencji. Dodają, że w żadnym razie nie wolno umniejszać osiągnięć nowego ruchu, który doprowadził do „przemeblowania krajowej sceny politycznej, co będzie miało nieprzewidywalne konsekwencje”.




Rumunia: „Ponta i Iohannis w pojedynku o prezydenturę”

Mon, 03 Nov 2014 11:20:26 +0100

Wyniki pierwszej rundy wyborów prezydenckich w Rumunii 2 listopada były „przewidywalne”, donosi Adevărul. Socjaldemokratyczny premier Victor Ponta i jego liberalny rywal Klaus Iohannis spotkają się w drugiej turze 16 listopada. Według częściowych wyników, politycy ci otrzymali odpowiednio 40.33 i 30.44 proc. głosów. Frekwencja wyniosła 53 proc.

Głosowanie wywołało gniew rumuńskiej diaspory – z trzech miliona uprawnionych, możliwość oddania głosu miało tylko 161 tys., podkreśla bukaresztański dziennik. Niektórzy „stali w kolejce po cztery godziny, by zagłosować”, dodaje Adevărul, jednak wielu zostało odprawionych z kwitkiem. W Paryżu musiała interweniować policja, gdy po zamknięciu punktu wyborczego rozwścieczony tłum próbował wedrzeć się do ambasady.

Z kolei w Bukareszcie, pisze gazeta, kilkuset głosujących wyszło na ulice, by zademonstrować swoje poparcie dla „upokorzonej diaspory”. Nawet jednak nieważne głosy diaspory, mówi dziennikowi rumuński analityk

mają dużo większą wagę niż znaczek, którego nie mogli przykleić [na swojej karcie do głosowania] wyborcy. Niewidzialni Rumuni stali się zauważalną masą krytyczną.




Francja: „Total w szoku”

Wed, 22 Oct 2014 11:39:45 +0100

63-letni Christophe de Margerie, prezes i dyrektor generalny francuskiego koncernu energetycznego Total, zginął w katastrofie lotniczej w Moskwie, informuje Les Echos. Jego samolot uderzył w pług śnieżny na lotnisku Wnukowo. Oprócz Margerie zginęły także trzy osoby z załogi. Rosyjscy śledczy ustalili, że kierowca pługa był pijany, a kierownicy lotniska wykazali się „kryminalnymi zaniedbaniami”. Wiadomość ta wywołała szok we Francji, pisze francuski dziennik:

Pracownicy, menedżerowie, politycy wszystkich ugrupowań we Francji i poza nią przesłali wyrazy współczucia. Wielu złożyło hołd temu niezwykle ludzkiemu szefowi, który swoją jowialnością oraz bezpośredniością zjednał sobie wielu Francuzów.

Total stracił szefa, ale nie stabilność, dodaje Les Echos. Thierry Desmarest, były prezes koncernu, zaproponuje na dzisiejszym posiedzeniu zarządu rozdzielenie funkcji sprawowanych przez Margerie ¬

Patrick Pouyanne, obecny szef pionu petrochemicznego, otrzyma nominację na dyrektora generalnego, zaś Desmarest zasiądzie w fotelu prezesa rady dyrektorów.




Katalonia: „Pożegnanie z konsultacją”

Tue, 14 Oct 2014 10:56:33 +0100

Premier Katalonii Artur Mas oświadczył 13 października, że porzuca plany przeprowadzenia 9 listopada konsultacji w sprawie niepodległości regionu. To efekt decyzji hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego, który zawiesił planowane głosowanie.

El Periódico tłumaczy, że decyzja Masa o „zastąpieniu referendum w sprawie niepodległości 'procesem uczestniczącym' z urnami i woluntariuszami [...] spowodowała rozłam w nacjonalistycznym bloku”.

Mas nie wiedział, jak przekonać do swojej propozycji inne partie oraz włączyć je do rządu. Niektóre z nich, jak np. Republikańska Lewica Katalonii, postulowały, by „kataloński parlament ogłosił niepodległość”, co „zapoczątkowałoby proces konstytucyjny”.




Belgia: „Belfius drży ze strachu przed stress testem”

Mon, 13 Oct 2014 13:28:54 +0100

Bank Belfius, który przed nacjonalizacją w 2012 r. nazywał się Dexia, będzie prawdopodobnie potrzebował zastrzyku świeżego kapitału, istnieje też „realne niebezpieczeństwo, że obleje stress test”, pisze De Morgen.

Europejski Bank Centralny opublikuje 26 października wyniki bankowych stress testów, ale „więcej niż jedno źródło potwierdziło już, że mogą się one okazać niekorzystne” dla Belfiusa. Jeśli bank ten będzie potrzebował dofinansowania, może to pokrzyżować plany ministra finansów Johana Van Overtveldta, który zamierzał go sprzedać.




Wielka Brytania: „Utrzymam Torysów przy władzy, by przeprowadzić europejskie referendum w przyszłym roku”

Mon, 13 Oct 2014 12:30:46 +0100

Nigel Farage, lider Partii Niepodległości Zjednoczonego Królestwa (UKiP) mówi, że pomoże konserwatystom stworzyć większościowy rząd po przyszłorocznych wyborach parlamentarnych, jeśli obecny premier David Cameron i jego ugrupowanie zgodzą się przyspieszyć referendum w sprawie brytyjskiego członkostwa w Unii, pisze Daily Mirror. Przypomina zarazem, że —

[premier David] Cameron obiecał już referendum europejskie w 2017 o ile jego Partia Konserwatywna wygra kolejne wybory. Pan Farage mówi jednak, że termin ten trzeba będzie przesunąć, gdy jego ugrupowanie zdobędzie wystarczającą ilość głosów, by stać się języczkiem u wagi w nowym parlamencie.

Gazeta przypomina też słowa Farage'a, który zarzekał się, że „nigdy nie będzie miał do czynienia z konserwatystami”, a który zmienił zdanie, gdy po wyborach uzupełniających z 9 października UKiP wprowadziła swojego pierwszego posła do Izby Gmin. Według jednego z ostatnich sondaży, „co czwarty brytyjski wyborca skłonny jest oddać głos na antyeuropejską partię”, która mogłaby liczyć na „ 12 proc. poparcie co przekłada się na 128 miejsc w 650-osobowym parlamencie”.




Bułgaria: „GERB wygrał wybory, ale nie zdobył władzy”

Mon, 06 Oct 2014 10:29:24 +0100

Według exit polls partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa wygrała przyspieszone wybory z 5 października, ale nie zdobyła bezwzględnej większości. Wynik głosowania to „mocno rozdrobniony parlament tworzony przez 7-8 partii”, pisze Sega, przewidując „poważne trudności ze sformowaniem nowego rządu”.

Jak się oczekuje, GERB zdobędzie 85-100 mandatów w 240-osobowej izbie. Największym przegranym jest socjalistyczna BSP, która zanotowała „znaczący upadek” i „największą porażkę od początku demokratycznych przemian”. Będzie miała mniej niż 50 mandatów.

DPS,ugrupowanie bułgarskich Turków, uzyska zapewne 20-35 miejsc w nowym parlamencie, a cztery mniejsze partie mogą przekroczyć 4 proc. próg. Według bułgarskiego dziennika –

poszukujące alternatywy społeczeństwo ukarało duże partie, oddając głosy na mniejsze ugrupowania.




Wielka Brytania: „Koniec obłędu wokół praw człowieka”

Sun, 05 Oct 2014 10:07:27 +0100

Trzeciego października rząd brytyjski ma przedstawić plany obniżenia statusu Europejskiego Trybunału Praw Człowieka do rangi „ciała doradczego”, co miałoby „zakończyć jego mieszanie się w nasze sprawy”, donosi Daily Express.

Sędziowie ze Strasburga „zostaną pozbawieni prawa do ingerowania w brytyjskie sprawy” po tym, jak rząd Torysów wprowadzi nową Kartę Praw i Obowiązków, która zmieni zastosowanie ustawy o prawach człowieka. Konserwatywny tabloid zauważa, że zgodnie z propozycją zmian w prawie —

Jeśli sędziowie odrzucą ten krok, Wielka Brytania wystąpi z Europejskiej konwencji praw człowieka i, w rezultacie, przestanie znajdować się w jurysdykcji Trybunału. […] Z pewnością wywoła to gniewną reakcję liberalnych demokratów, laburzystów i obrońców praw człowieka. Niemniej spotka się z szerokim poparciem [...] torysów w Parlamencie, którzy twierdzą, że wyborcy mają po dziurki w nosie niepochodzących z wyboru, zagranicznych sędziów, którzy stają w obronie nielegalnych imigrantów, podejrzanych o terroryzm i przestępców.




Polska: „Rząd pomoże wszystkim”

Thu, 02 Oct 2014 10:35:41 +0100

„Rolnicy, górnicy, chorzy, weterani, uczniowie, emeryci, rodziny – wszyscy mogą liczyć na wsparcie rządu premier Ewy Kopacz”, pisze Rzeczpospolita nazajutrz po exposé w Sejmie nowej premier, która objęła władzę po nominacji Donalda Tuska na przewodniczącego Rady Europejskiej.

W krótkim wystąpieniu – trwało zaledwie 45 minut – pojawiły się obietnice zmian w systemie podatkowym, prawie o działalności gospodarczej, zapowiedź wprowadzenia urlopów rodzicielskich dla wszystkich, także dla bezrobotnych, ustawy wspierającej przedsiębiorców poszkodowanych w wyniku rosyjskiego embarga, jak również obietnice dalszej pomocy dla Ukrainy i wreszcie podniesienia wydatków na obronność do poziomu 2 proc. PKB.

Jednak jak zauważa dziennik –

słuchając wczoraj exposé premier, można było niestety odnieść wrażenie, że partykularne interesy różnych grup społecznych stały się ważniejsze niż cel wspólny, jakim powinna być budowa bogatego społeczeństwa obywatelskiego.

Po przemówieniu i debacie Sejm udzielił nowemu gabinetowi wotum zaufania: za głosowało 259 posłów, przeciw było 183.




Hiszpania: „Ekspresowa blokada”

Tue, 30 Sep 2014 17:18:38 +0100

„Trybunał Konstytucyjny zawiesza w rekordowym tempie referendum 9 listopada”, pisze El Periódico dzień po tym jak rząd zaskarżył ustawę katalońskiego parlamentu i dekret premiera Generalitat (rządu Katalonii) Artura Masa, wyznaczający datę konsultacji w sprawie niepodległości regionu na 9 listopada br.

Trybunał podjął błyskawiczną decyzję ze względu na „konstytucyjną i polityczną wagę” katalońskiego wyzwania „dla całego hiszpańskiego społeczeństwa, a zwłaszcza dla Katalończyków”. Jak pisze dziennik, Trybunał

zgodził się rozpatrzyć wniosek rządu centralnego i zawiesić prawo sankcjonujące referendum [na pięć miesięcy]. Strony mają piętnaście dni na przedstawienie swoich argumentów. Rząd Katalonii już zapowiedział odwołanie od decyzji Trybunału.




Serbia: „Dobry dzień dla tolerancji”

Mon, 29 Sep 2014 13:05:50 +0100

Około 1500 gejów przemaszerowało „bez incydentów” ulicami Belgradu w tradycyjnej paradzie, pisze Danas.

Przemarsz odbył się po raz pierwszy od 2010 r. kiedy to manifestacja zakończyła się starciami z grupkami ultrakonserwatystów, a władze zakazały jej organizacji. „W paradzie wzięło udział wielu ambasadorów, przedstawicieli organizacji pozarządowych oraz zagranicznych mediów”, podkreśla serbski dziennik. Z kolei portal EUobserver pisze, że unijny komisarz ds. rozszerzenie Stefan Füle nazwał paradę gejów „kamieniem milowym w historii współczesnej demokratycznej Serbii”, dodając -

Decyzja Belgradu, by zezwolić na niedzielną paradę postrzegana jest przez niektórych jako posunięcie taktyczne mające na celu ułatwienie negocjacji akcesyjnych z Unią Europejską.