Subscribe: Forsal.pl
http://stary.forsal.pl/rss/komentarze_rynkowe.xml
Added By: Feedage Forager Feedage Grade B rated
Language: Polish
Tags:
jednak  jest  naftowej  nie  notowania  pln  ropy naftowej  ropy  rynku  się  tego  tym  usd baryłkę  usd  że   
Rate this Feed
Rate this feedRate this feedRate this feedRate this feedRate this feed
Rate this feed 1 starRate this feed 2 starRate this feed 3 starRate this feed 4 starRate this feed 5 star

Comments (0)

Feed Details and Statistics Feed Statistics
Preview: Forsal.pl

Forsal.pl: komentarz





Updated: 2017-11-18T23:34:08+01:00

 



Forsal.pl: komentarzUpór Katalonii straszy inwestorów

2017-10-04T15:38:13Z

(image) Kwestia niepodległości Katalonii wciąż budzi duże emocje. Utrzymująca się wysoka niepewność polityczna na Półwyspie Iberyjskim przekłada się na spadki na hiszpańskim parkiecie, co także ciąży pozostałym europejskim benchmarkom. Ponadto po dwóch dniach bicia rekordów, Wall Street również otworzyło się dziś niżej.

psav zdjęcie główne

Zaraz po niedzielnym referendum w Katalonii wydawało się, że ten temat dosyć szybko odejdzie w zapomnienie ze względu na fakt, że nie było ono prawomocne. Niemniej utrzymujące się powszechne protesty w największych katalońskich miastach, w tym w Barcelonie, podtrzymują nerwowość inwestorów. Co więcej, premier autonomicznego rządu Katalonii, Carles Puigdemont zapowiedział, że w poniedziałek tamtejszy parlament przyjmie deklarację niepodległości. To może się spotkać ze zdecydowaną reakcją Madrytu i dalszą eskalacją napięć. W efekcie dziś hiszpański Ibex tracił znacznie ponad 2%. Na pozostałych parkietach w Europie skala spadków była znacznie mniejsza, niemniej również i tu z jednym wyjątkiem trudno dostrzec większy powiew optymizmu. Marazmowi na Starym Kontynencie oparł się niemiecki DAX. Benchmark powrócił dziś po wczorajszej przerwie spowodowanej Świętem Zjednoczenia Niemiec i od razu zabrał się do ataku na historyczne szczyty wypadające w okolicy 13.000 tys. pkt. Indeks zyskiwał ponad 0,4%. Częściowo pomagają mu w tym cofające się rentowności bundów. Za oceanem na starcie środowej sesji nie widać większego zapału kupujących. Niemniej należy przyznać, że byki mają prawo być zmęczone, gdyż ostatnie dwa dni przyniosły tam nowe rekordy. Warto też wspomnieć o mocnych danych z amerykańskiej gospodarki. Dziś został zaprezentowany wskaźnik ISM dla sektora usług, który pomimo wrześniowych huraganów sięgnął najwyższego poziomu od sierpnia 2005 roku. Ponadto w poniedziałek poznaliśmy analogiczny odczyt dla przemysłu, który również mocno zaskoczył in plus. Może to wskazywać, że ożywienie gospodarcze zaczyna nabierać kolorów również w USA i choć to może oznaczać trzecią już w tym roku podwyżkę stóp, to na ten moment giełdowe byki biorą to za dobrą monetę. Obecnie trzy główne nowojorskie indeksy giełdowe (S&P500, Dow Jones oraz Nasdaq) oscylują w okolicy wczorajszego zamknięcia.

>>> Czytaj też: "Bardzo poważne konsekwencje". Kataloński biznes boi się ogłoszenia niepodległości regionu

W Polsce Rada Polityki Pieniężnej podjęła dziś decyzję o utrzymaniu dotychczasowych poziomów stóp procentowych, co jednak nie miało większego wpływu na notowania spółek. Na konferencji prasowej prezes Glapiński ponownie zaznaczył, że nie widzi przesłanek do zacieśniania polityki monetarnej przed końcem 2018 roku, gdyż nieco wyższa obecnie dynamika inflacji powinna się osłabić. Dlatego też główny wpływ na czerwone zamknięcie na GPW miały rosnące rentowności amerykańskich obligacji, które drenują kapitał z rynków wschodzących. WIG20 odbił się dziś od bariery 2.500 pkt spadając o około 0,90%.

Autor: Michał Dąbrowski
Analityk Rynków Finansowych XTB




Zmienność na rynku ropy. Porozumienie Arabii Saudyjskiej z Rosją daje nadzieję

2016-09-09T17:59:36Z

(image) Ropa naftowa jest bezsprzecznie najważniejszym surowcem nowoczesnej gospodarki. Do największych producentów zalicza się Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt czy Irak. Wymienione kraje są odpowiedzialne za ponad 60% światowej podaży ropy naftowej. W ścisłej czołówce znajdują się także Stany Zjednoczone, Rosja i Norwegia. Oczywiście, tak ważny surowiec jest również przedmiotem obrotu na rynku oraz spekulacji.

psav zdjęcie główne

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, odmiana ropy WTI straciła na wartości ok. 76%. Jeszcze w czerwcu 2014 r. za baryłkę płacono 108 USD, a w lutym br. już tylko niewiele ponad 26 USD. Dwa ostatnie kwartały 2014 r. to diametralne spadki w okolice 50 USD za baryłkę. Rynki potrzebowały ponad roku, żeby odreagować, ale również oderwać od ceny kolejne 25 USD. Spadki przeplatały się zatem z wybiciem do granicy 60 USD. Od lutego można było zaobserwować tendencję wzrostową, gdy odmiana WTI osiągnęła minimum na poziomie 26 USD. Cena ropy praktycznie podwoiła się, dobijając w czerwcu ponownie do granicy 50 USD za baryłkę.

Obecnie, cena znów zaczęła spadać, a do 40 USD za baryłkę brakuje już tylko 5 USD. Pytanie, czy będziemy świadkami nowych minimów, czy może jest to chwilowa zadyszka? Czynników wpływających na spadek cen ropy naftowej jest wiele. Do najważniejszych możemy zaliczyć nadpodaż, rosnące zapasy surowca, ogólne spowolnienie światowej gospodarki, umocnienie się dolara, a nawet spekulacje dotyczące powrotu Libii na rynek naftowy. Za wzrosty odpowiada m.in. niestabilna sytuacja gospodarcza w Wenezueli i Nigerii oraz nierentowność samego wydobycia.

Waluty krajów produkujących „czarne złoto” tracą na wartości, gdy jej cena spada. Kryzys gospodarczy w Rosji nie jest tajemnicą, dlatego tania ropa naftowa zwyczajnie się jej nie opłaca. Kilka dni temu Rosjanie wyciągnęli nawet rękę do Arabii Saudyjskiej, wydając wspólny komunikat o konieczności opanowania przesadnej zmienności na rynkach naftowych i próbie ustabilizowania sytuacji. Członkowie OPEC, zrzeszającego kraje produkujące ropę, dążą do zamrożenia wydobycia surowca. Pomysł jest jednak blokowany przez Iran, który produkuje rekordowe ilości po 20 latach przerwy wywołanej sankcjami gospodarczymi. Napięcie pomiędzy Teheranem a Arabią Saudyjską nadal trwa.

Państwa OPEC nie zdołały w czerwcu wypracować kompromisu w sprawie wspólnej polityki dotyczącej podaży ropy i kształtowania jej cen. Iran już wcześniej ostrzegał, że nie zamrozi wydobycia surowca, ponieważ walczy o powrót na rynek naftowy po latach embarga. Podczas kwietniowego posiedzenia w Dausze, w którym wzięły udział także kraje niezrzeszone w OPEC, negocjacje w sprawie ograniczenia wydobycia zakończyły się fiaskiem, ponieważ Rijad oświadczył, że nie zgodzi się na żadne zmiany w produkcji, jeśli Iran nie pójdzie na ustępstwa. Całość okazała się dyplomatyczną klęską Rosji, która usiłowała wziąć na siebie rolę mediatora w tym sporze.
Wszystko wskazuje na to, że wrześniowe posiedzenie w Algierze nie przyniesie żadnego przełomu.

Po kilku tygodniach wzrostów, końcówka sierpnia przyniosła spadki ropy w okolice 45 USD za baryłkę. Były one szczególnie widoczne po publikacji danych o zapasach w Stanach Zjednoczonych, które okazały się dużo większe od spodziewanych. Zarówno cena baryłki ropy teksańskiej, jak i tej z Morza Północnego spadły o ponad 3%. Inwestorzy pokładają swoje nadzieje w porozumieniu pomiędzy Arabią Saudyjską i Rosją. Zewnętrzny nacisk na Iranie może wywołać oczekiwaną zmianę w prowadzeniu polityki naftowej.

Konrad Mikołajko
Head of Support
Patron FX

>>> Polecamy: Ropa tanieje. Zapasy w USA spadły najmocniej do 17 lat




Tejchman: To my, Polacy, rozwaliliśmy Unię Europejską

2016-06-17T13:26:09Z

Roznieśliśmy Wspólnotę aż miło. Jak tak dalej pójdzie, nie zostanie kamień na kamieniu. To my jesteśmy winni. My, Polacy. Trochę pomogli nam Bułgarzy i Rumuni, lecz ich było zdecydowanie mniej. I przyjechali później - pisze w felietonie Marek Tejchman. psav zdjęcie główneW sumie nie powinienem być zdziwiony. To, co się szykuje, mogłem dostrzec owego pięknego wieczoru, kiedy spotkałem się z Mariuszem – zaprzyjaźnionym opolskim kierowcą. To Mariusz chciał płacić, portfel miał pełen.– Interes dobrze idzie? – zagadnąłem.– Nie, nie – błysnął zębami w odpowiedzi. – To królowa dobrze płaci...– Za co?– Nie za co, a na co. Na dzieciaka.– Twoja córka mieszka w Londynie? – spytałem zdzwiony.– Nie, w Anglii mieszkaliśmy siedem lat temu, w 2005 r. – odpowiada. – Trochę ponad rok, ale od dawna jesteśmy w Polsce, bo dom udało się skończyć z tego, co tam zarobiłem. Ale królowa ciągle płaci child benefit. Wystarczy czasem tam wpaść, coś przewieźć. Nawet nie trzeba kombinować. Ci Angole są tacy głupi.O tym, jak głupi są „ci Angole”, przekonywał mnie też Istvan. Trochę wcześniej, w 2011 r. Jechaliśmy przez Clapham Common w południowym Londynie. Istvan nawet nie patrzył na drogę, znał ją doskonale. Jeździł tędy codziennie od siedmiu lat. Ciągle tym samym starym passatem. Ciągle na węgierskich numerach.– Kto by tam płacił to ich ubezpieczenie? Wiesz, tym głupim Angolom można wmówić, że jest się tylko przejazdem – przekonywał mnie.– Ale przecież mieszkasz tu już siedem lat. Twoja córka się tu urodziła, starasz się o obywatelstwo.– Ale auto zarejestrowane jest na ojca w Nyíregyháza. I co, może tatuś mnie nie może odwiedzić?Głupi byli nie tylko urzędnicy transportowi. Głupi byli też policjanci. Wpuścili na Wyspy Rademenesa z Wrocławia. Mówił, że jest jak kot z serialu „Siedem życzeń”. I rzeczywiście przypominał kota mającego niejedno już życie za sobą. Kota, który potrafi się wślizgnąć do każdego mieszkania. Kominem. Przez okno. Otworzyć stary budynek na squat albo oczyścić jakieś mieszkanie z biżuterii. Do dziś nie wiem, jak miał na imię. Nie chciał się przedstawić. Z powodu zwolnienia warunkowego, którego zasady złamał, wyjeżdżając na Wyspy. Polski wymiar sprawiedliwości stracił go z oczu. Anglicy uwierzyli, że skoro weszliśmy do Unii, to można nam zaufać. A teraz są sami sobie winni.Podobnie jak Francuzi. 38-letni pijany Polak, który zgwałcił i zabił 9-letnią dziewczynkę w kwietniu 2015 r.,  miał sądowy zakaz przebywania na terenie Republiki Francuskiej. Co z tego, skoro dojazd w okolice Calais zajął mu kilka godzin? O jego historii francuskie media mówiły przez wiele dni. Odbyły się wielotysięczne marsze. O zaniedbaniach francuskiej prokuratury czy o tym, że sądowy zakaz stracił ważność, prasa nad Sekwaną już nie pisała.Powiedzą państwo, że te przykłady to manipulacja. Że większość Polaków mieszkających na Wyspach to ciężko pracujący i płacący podatki obywatele Unii. Że Polacy we Francji mają twarz przystojnego hydraulika z plakatów, a nie mordercy. Że takie są fakty. I że znajdują one potwierdzenie w liczbach. Zgoda. Każdy porządny raport poświęcony imigracji pokaże, że napływ taniej siły roboczej z nowych państw UE poprawił konkurencyjność brytyjskiej, francuskiej czy holenderskiej gospodarki. Obniżyliśmy koszty pracy, częściowo zasypaliśmy dziury w ich systemach ubezpieczeń społecznych. Polki w Wielkiej Brytanii rodzą dzieci, które wyrosną na dobrych Brytyjczyków, a absolwenci polskich techników przynoszą ze sobą kompetencje, których brytyjskiemu przemysłowi brakuje.Takie są fakty. Problem polega na tym, że one nie mają znaczenia. Bo media nawet kiedy mówią prawdę, to kłamią. Jak parę tygodni temu – kiedy brytyjskie gazety zaszokowały czytelników informacją, że na terenie Wielkiej Br[...]



Rajd cen złota. Cena zbliża się do 1200 dol. za uncję

2016-02-09T13:17:31Z

(image) Na europejskich parkietach trwa wyprzedaż, tymczasem ceny złota szybują w górę. Wczoraj notowania tego surowca dotarły do najwyższego poziomu od pół roku.

psav zdjęcie główne

Ostatnie dni na rynku złota przyniosły dynamiczny rajd notowań tego kruszcu w górę. Po pokonaniu ważnego technicznego oporu w rejonie 1131 USD za uncję, wzrost cen złota przyspieszył, zaś wczoraj notowania tego kruszcu sięgnęły w czasie trwania sesji do poziomu 1200 USD za uncję, stanowiącego barierę nie tylko techniczną, lecz także psychologiczną.

Wzrost notowań złota w ostatnim czasie był zdecydowanie bardziej emocjonalny niż fundamentalny. Inwestorzy na globalnym rynku obawiają się rozwoju sytuacji w globalnej gospodarce, zwłaszcza że na jej pogorszenie wskazywali m.in. członkowie Fed. Wczoraj z kolei panikę inwestorów nakręcały przede wszystkim doniesienia dotyczące trudności finansowych europejskich banków.

Dynamiczny wzrost cen złota doprowadził notowania tego surowca wczoraj do najwyższego poziomu od ponad pół roku. Poziom 1200 USD za uncję okazał się jednak silną barierą, a dzisiaj rano notowania żółtego kruszcu poruszają się w okolicach 1190 USD za uncję. W obliczu silnych ostatnich zwyżek i bliskości technicznego oporu, w krótkoterminowej perspektywie na rynku tym możemy zobaczyć spadkowe odreagowanie lub przynajmniej konsolidację cen. Jeśli jednak cena złota nie spadnie istotnie w najbliższych dniach, będzie to sygnał siły popytu i budowania bazy pod kolejną zwyżkę.

>>> Polecamy: Citi: Nadchodzi Oilmageddon. Wszyscy powinniśmy się bać

Notowania pszenicy blisko tegorocznych minimów

Bieżący tydzień rozpoczął się fatalnie na rynkach zbóż. Notowania kukurydzy, soi oraz pszenicy kontynuowały spadki z ubiegłego tygodnia. W przypadku pszenicy, jej cena przekroczyła wczoraj w dół poziom 460 USD za 100 buszli, docierając do tegorocznego minimum w okolicach 457-458 USD za 100 buszli.

Notowania pszenicy znajdują się pod presją podaży już od wielu miesięcy, co wynika przede wszystkim z dużej globalnej podaży tego surowca. Zapasy pszenicy na świecie są – i prawdopodobnie pozostaną – na wysokim poziomie, co wynika z oczekiwań dotyczących obfitych tegorocznych zbiorów.

Do tych oczekiwań przyczyniła się m.in. Australia, która jest czwartym największym eksporterem pszenicy na świecie. W ostatnich dniach na terenach uprawnych w tym państwie spadły sprzyjające rolnikom deszcze. Istnieje duża szansa, że poziom tegorocznych minimów okaże się skutecznym wsparciem dla cen pszenicy, a notowania tego zboża wpadną w konsolidację. Na wyraźne zwyżki przy obecnych uwarunkowaniach fundamentalnych trudno liczyć.

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ

>>> Czytaj też: Terminal LNG się rozkręca. Dziś kolejna dostawa gazu z Kataru




Wzrost eksportu ropy naftowej z Iranu. Ceny surowca rosną

2016-01-29T10:28:26Z

(image) Nadzieje na porozumienie Rosji i krajów OPEC w kwestii solidarnego cięcia produkcji ropy naftowej były najważniejszym czynnikiem wspierającym ceny tego surowca w ostatnich dniach.

Notowania amerykańskiej ropy naftowej WTI powróciły do okolic 34 USD za baryłkę, podczas gdy jeszcze tydzień temu balansowały na granicy psychologicznej bariery 30 USD za baryłkę.

Tymczasem na razie produkcja ropy naftowej w niektórych krajach kartelu OPEC nie spada, lecz rośnie. Na wzrost wydobycia już od kilku lat stawia wyniszczony wojnami Irak. Również Iran nie traci czasu i wykorzystuje fakt, że na początku bieżącego roku zostały z niego zdjęte międzynarodowe sankcje. Wstępne szacunki, bazujące na planowanych załadunkach tankowców, zakładają, że w styczniu całkowity eksport ropy naftowej z Iranu wyniesie 1,5 mln baryłek dziennie, natomiast w lutym – 1,44 mln baryłek dziennie. To o około jedną piątą więcej niż średni dzienny eksport w 2015 r. Oficjalne wyliczenia dotyczące eksportu za styczeń pojawią się dopiero w połowie lutego (a za luty – w połowie marca), ale już teraz można przypuszczać, że Iran będzie sukcesywnie zwiększał produkcję i eksport ropy naftowej.

Dzisiaj rano notowania amerykańskiej ropy WTI poruszają się w rejonie wczorajszego zamknięcia, czyli pomiędzy poziomami 33 i 34 USD za baryłkę. Krótkoterminowo strona popytowa jest silna, lecz nie zmienia to faktu, że wypracowanie wspólnego stanowiska przez OPEC i Rosję na razie jest bardziej w fazie wstępnych planów niż konkretnych ustaleń. Po pierwszej euforii, cena ropy naftowej może więc skierować się w dół.

>>> Czytaj też: Tania ropa - błogosławieństwo dla konsumentów, przekleństwo dla światowej koniunktury

Ograniczenia w eksporcie miedzi z Indonezji

Bieżący tydzień prawdopodobnie zakończy się wzrostem cen miedzi. W drugiej połowie tego tygodnia cena tego metalu w USA ustabilizowała się powyżej poziomu 2 USD za funt. Stronie popytowej pomogły ogólnie lepsze nastroje na rynkach surowcowych, słabszy dolar, a także informacje napływające z Indonezji.

Wczoraj jednej z największych spółek wydobywczych na świecie, Freeport-McMoRan, wygasła licencja na eksport miedzi z Indonezji. Obecnie spółka jest w trakcie negocjacji z indonezyjskim rządem w sprawie opłat za prowadzenie biznesu w tym kraju – jednak na razie do konsensusu jest daleko. To oznacza, że póki co nie wiadomo, kiedy spółce zostanie przyznana nowa koncesja. Jest to o tyle istotne, że Freeport-McMoRan jest właścicielem jednej z największych kopalń miedzi i złota na świecie – Grasberg.

Reakcja rynku na informacje z Indonezji na razie jednak nie jest zbytnio nerwowa, ponieważ niepewność dotycząca eksportu miedzi z tego kraju pojawiała się już wcześniej i nie miała większego przełożenia na globalną podaż tego metalu. Kluczowym rejonem produkcji miedzi jest bowiem Ameryka Południowa – a tam wydobycie ma w tym roku znacząco wzrosnąć.

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ

psav linki wyróżnione




Japonia zaskoczyła wszystkich. Bank centralny wprowadza ujemne stopy procentowe

2016-01-29T10:01:07Z

(image) Bank Japonii zaskoczył wszystkich ogłaszając wprowadzenie ujemnych stop procentowych. Decyzja przekłada się na wzrost apetytów na ryzyko wśród inwestorów.

W dalszej części dnia oczy wszystkich będą z kolei zwrócone na Stany Zjednoczone, gdzie zostaną opublikowane dane o wzroście gospodarczym w IV kwartale ubiegłego roku.

Dzisiejsza decyzja banku była o tyle niespodziewana, że przedstawiciele Banku Japonii, wraz z prezesem Kurodą, na czele ostatnio zapewniali, że dalsze luzowanie nie jest rozważane. Niemniej jednak element zaskoczenia działa na korzyść banku centralnego. BoJ zaskakując rynki wywołuje większą reakcję, a szczególnie mu zależy na słabszym jenie, który znacząco się umocnił w ostatnim czasie wraz ze wzrostem niepewności na rynkach. Japońska gospodarka jest w dużej mierze oparta na eksporcie i silna waluta jej szkodzi. Z drugiej strony obniżce stóp procentowych nie towarzyszyło zwiększenie skali skupu aktywów, co pozostawia bankowi pole do ewentualnej dalszej interwencji. Obniżenie stopy ma na celu zmuszenie banków do zwiększenia podaży pieniądza poprzez ograniczenie depozytów. Ponadto rachunki banków zostaną podzielone na 3 części, z których tylko nowe rezerwy będą objęte ujemną stopą procentową. Podobny system jest zastosowany w Szwajcarii, Szwecji i Danii.

Luzowanie polityki monetarnej przez Bank Japonii przełożyło się na wzrost apetytu na ryzyko wśród inwestorów, dzięki czemu umacniają się dzisiaj waluty surowcowe oraz rynków wschodzących, w tym również złoty. Z drugiej strony depercjacji ulegają waluty traktowane jako „bezpieczne przystanie”, takie jak japoński jen, frank szwajcarski, czy euro.

Patrząc w przód, kluczowym wydarzeniem dla inwestorów będą dane o amerykańskim PKB za IV kwartał 2015 roku, które mogą zmienić sentyment. Oczekiwania rynkowe zakładają kwartalne zaanualizowane tempo wzrostu gospodarczego na poziomie 0,8%, co byłoby znacząco słabszym odczytem od tego z III kwartału, który ukształtował się na poziomie 2%. W ostatnich tygodniach obserwowany był spadek oczekiwań rynkowych na podwyżki stóp przez Fed. Jeśli odczyt o PKB będzie lepszy lub nawet zgodny z konsensusem, może się on przełożyć na przyspieszenie aprecjacji dolara.

Złoty ze względu na wcześniej wspomnianą poprawę nastrojów na rynkach zyskuje po raz drugi dzień z rzędu w stosunku do euro i dolara. Po godzinie 10:00 za euro musieliśmy płacić 4,43 złotego, za dolara: 4,07 złotego, za funta: 5,84 złotego oraz za franka: 3,99 złotego.

Michał Dąbrowski, dział analiz XTB

psav linki wyróżnione




Agencje grożą Polsce, chwalą Orbana. Rating Węgier może pójść w górę

2016-01-28T07:38:08Z

(image) Agencja Fitch sugeruje, iż obserwuje na Węgrzech poprawę klimatu inwestycyjnego, podczas gdy z dużą dozą pewności możemy założyć, że klimat ten w Polsce uległ pogorszeniu - pisze w komentarzu rynkowym Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ.

Czwartkowy, poranny handel na rynku walutowym nie przynosi istotniejszych zmian po wczorajszym podbiciu zmienności po posiedzeniu FED. Polska waluta jest wyceniana przez inwestorów następująco: 4,4742 PLN za euro, 4,1158 PLN wobec dolara amerykańskiego, 4,0400 PLN względem franka szwajcarskiego oraz 5,8576 PLN w relacji do funta szterlinga. Rentowności krajowego długu wynoszą 3,217% w przypadku obligacji 10-letnich.

Wydarzeniem ostatnich godzin na rynku było zakończenie posiedzenia FED. Zgodnie z przewidywaniami części rynku komunikat FOMC okazał się być bardziej gołębi niż powszechnie oczekiwano. FED zauważył, że tempo wzrostu amerykańskiej gospodarki jest niższe niż w grudniu kiedy zdecydował się na podwyżki stóp. Ponadto komunikat sugeruje, iż tempo podwyżek stóp będzie niższe niż uprzednio sygnalizowano. Rynek odebrał komunikat ten jako sygnał, że prawdopodobieństwo podwyżek stóp w marcu spadło (obecnie 21%). Inwestorzy zareagowali jednak dość mieszanie, gdyż argumentacja o opóźnieniu podwyżek stóp z uwagi na obawy co do gospodarki nie do końca wspiera bardziej ryzykowne aktywa.

Warto wspomnieć, iż brak było większej reakcji na złotym, który w ostatnich tygodniach „żyje” głównie tematyką lokalną. Rynek otrzymał wyraźny sygnał ze strony pozostałych agencji Fitch oraz Moody’s, iż również te instytucje mogą obniżyć ocenę Polski w terminie maj, lipiec (rewizje). Ponadto warto wspomnieć o wczorajszej informacji z Fitch, który może podwyższyć rating Węgier (z obecnego BB+). Od początku obecnych zawirowań z podbiciem ryzyka politycznego wokół Polski na rynku mówi się, iż najbardziej na tym skorzystać mogą Węgry oraz forint, co znajduje również odzwierciedlenie w kwotowaniach PLN/HUF w styczniu (spadek ok. 5% w miesiąc), które znajdują się najniżej od lipca 2013 r. Agencja Fitch sugeruje, iż obserwuje na Węgrzech poprawę klimatu inwestycyjnego, podczas gdy z dużą dozą pewności możemy założyć, że klimat ten w Polsce uległ pogorszeniu.

psav linki wyróżnione

W trakcie dzisiejszej sesji poznamy „minutes” z ostatniego posiedzenia RPP, co nie powinno jednak istotnie wpłynąć na rynek. Ponadto MF przeprowadzi aukcję obligacji o wartości 5-8 mld PLN. Na szerokim rynku warto bliżej przyjrzeć się m.in. publikacjom dot. inflacji CPI z Niemiec czy popołudniowym danym z gospodarki amerykańskiej (wnioski o zasiłek oraz zamówienia na dobra trwałego użytku).

Z rynkowego punktu widzenia wczorajsza sesja na PLN nie zmieniła układu technicznego, gdzie rynek dość szybko skorygował zaskakujące umocnienie złotego z wtorku. Kurs CHF/PLN powrócił blisko bariery 4,0550 PLN, która teraz funkcjonuje jako opór. W przypadku EUR/PLN kurs oscyluje w zakresie 4,44-4,50 PLN.

Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ

psav slideshow




Ryczko: Złoty bez większych zmian, w kalendarzu dane o PKB

2016-01-26T08:09:15Z

(image) Wtorkowy, poranny handel na rynku walutowym nie przynosi istotniejszych zmian na wycenie złotego, który stabilizuje się po wczorajszej lekkiej zniżce wobec euro oraz franka.

Polska waluta wyceniana jest przez rynek następująco: 4,4800 PLN za euro, 4,1307 PLN wobec dolara amerykańskiego, 4,0730 PLN względem franka szwajcarskiego oraz 5,8727 PLN w relacji do funta szterlinga. Rentowności krajowego długu wyraźnie wzrosły i wynoszą obecnie 3,318%.

Ostatnie kilkanaście godzin handlu na rynku walutowym przyniosło lekkie spadki na wycenie złotego wraz z pogorszeniem nastrojów na globalnych rynkach. Przede wszystkim inwestorzy dość nerwowo zareagowali na zakończenie korekty wzrostowej na rynku ropy, co znów podbiło poziom awersji do ryzyka na rynkach. Inwestorzy nie zareagowali znacząco na kolejne zapowiedzi MF o utrzymaniu deficytu w ryzach 3,00% (założenie 2,8%) PKB w obecnym roku. Dodatkowo przedstawiciele MF zapowiedzieli potencjalne obniżanie deficytu od 2018r. o 0,25% rocznie. Rynek zareagował dość neutralnie, gdyż tak długoterminowa prognoza posiada wiele czynników ryzyka m.in. w postaci dynamiki globalnego wzrostu przy ostatnich wydarzeniach w Chinach. W dalszym ciągu możemy mówić o utrzymywaniu się negatywnych nastrojów wokół PLN. Obniżka ratingu przez S&P spowodowała obawy co do podobnych ruchów ze strony pozostałych agencji. Dodatkowo prezydencki projekt ustawy dot. kredytów w CHF jest dość powszechnie krytykowany z uwagi na prawdopodobne obniżenie wzrostu gospodarczego, osłabienie PLN czy destabilizację sektora bankowego w Polsce.

>>> Czytaj też: PGNiG wypowiedziało wojnę S&P. Agencja wycofuje negatywny rating

Dodatkowo ostatnie wypowiedzi m.in. przedstawicieli Fitch wskazują, iż wprowadzenie ustawy w proponowanej formie oznaczałoby obniżenie ratingu ze strony innych agencji. Ponadto trwające ofensywna ustawodawcza nowego rządu (wczorajszy projekt podatku od obrotu sieci handlowych) utrzymuje tzw. ryzyko polityczne wokół Polski i PLN z uwagi na trudne do oszacowania skutki dla wzrostu. Ostatnią kwestią pozostaje wyczekiwanie na środowe posiedzenie FED, gdzie pomimo ostatniego „zwątpienia rynku” w dalsze szybkie podwyżki stóp, w dalszym ciągu możliwy jest jastrzębi komunikat.

W trakcie dzisiejszej sesji inwestorzy poznają wstępny odczyt PKB za 2015r. dla Polski, gdzie oczekiwana jest wartość na poziomie 3,5% r/r wobec 3,3% r/r uprzednio. Warto jednak nadmienić, iż istnieje potencjał pozytywnego zaskoczenia rynku z uwagi na pozytywne odczyty makro w ostatnich miesiącach IV kw. Trudno jednak założyć, iż dzisiejsze dane (nawet lepsze) mogłyby zmienić nastroje wokół polskiej waluty.

Z rynkowego punktu widzenia wczorajsza sesja przyniosła nam nieznaczne osłabienie PLN wobec euro oraz franka szwajcarskiego. Ruchy te nie zmieniają jednak szerokiego układu technicznego wokół PLN, przynajmniej do czasu wybicia nowych maksimów na tych parach. W przypadku zestawienia z USD, kwotowania USD/PLN konsolidują blisko bariery 4,1250 PLN.

Konrad Ryczko, analityk DM BOŚ




Sierakowska: Dalsze spadki cen ropy

2016-01-21T09:40:46Z

(image) Bieżący tydzień przynosi dalsze spadki cen ropy naftowej. Notowania tego surowca w Stanach Zjednoczonych w trakcie środowej sesji zbliżyły się do poziomu 27 USD za baryłkę, ustanawiając nowe niemal 13-letnie minimum (ostatnim razem cena ropy była tak nisko latem 2003 r.).

 W czwartkowy poranek notowania ropy WTI ustabilizowały się tuż powyżej poziomu 28 USD za baryłkę. Nie ulega jednak wątpliwości, że negatywne nastroje wciąż dominują na rynku ropy naftowej, co zwiększa prawdopodobieństwo spadku cen tego surowca jeszcze o kilka dolarów w perspektywie krótkoterminowej.

Z fundamentalnego punktu widzenia, ceny ropy naftowej znajdują się pod presją niedźwiedzi ze względu na nadpodaż tego surowca: każdego dnia na globalnym rynku wydobywane jest o 1-2 mln baryłek ropy naftowej za dużo w porównaniu do bieżącej konsumpcji. Na wysokim poziomie utrzymują się także zapasy tego surowca. Wczoraj Amerykański Instytut Paliw opublikował swój cotygodniowy raport (wyjątkowo w środę, a nie we wtorek, ze względu na poniedziałkowe święto w USA), w którym podał, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 4,6 mln baryłek. To wzrost większy od oczekiwań, które kształtowały się na poziomie 2,8 mln baryłek. Dzisiaj o godzinie 17.00 polskiego czasu analogiczny raport opublikuje amerykański Departament Energii.

Ze względu na nerwowość inwestorów i związaną z tym dużą zmienność cen ropy naftowej w ostatnim czasie, notowania tego surowca są podatne jeszcze na dalsze spadki. Kolejny test poziomu 27 USD za baryłkę w najbliższych dniach jest więc prawdopodobny. Jednak w perspektywie średnio- i długoterminowej notowania ropy znajdują się już raczej przy długoterminowych minimach, bowiem tak niskich cen ropy naftowej utrzymujących się przez kilka miesięcy nie wytrzymałoby wiele amerykańskich firm wydobywczych.

PLATYNA

Początek bieżącego roku jest słaby na rynku platyny. Mimo że notowania złota w tym czasie znajdowały się pod presją popytu, to cena platyny spadała. Wynika to przede wszystkim z faktu, że platyna – w przeciwieństwie do złota – jest przede wszystkim metalem przemysłowym i nie posiada statusu „bezpiecznej przystani”, charakterystycznego dla złota.

Notowania platyny utrzymują się nisko także dzisiejszego poranka, mimo sprzyjających stronie popytowej danych, które pojawiły się wczoraj. Firma Johnson Matthey przedstawiła bowiem wyliczenia pokazujące, że w 2015 roku deficyt platyny wyniósł 702 tysiące uncji. To więcej niż podane było w prognozach z listopada, zakładających 652 tys. uncji. Wzrost deficytu platyny ma wynikać przede wszystkim z ożywienia się popytu inwestycyjnego na ten metal w Japonii pod koniec 2015 r.

>>> Czytaj też: Kolejny wielki europejski producent samochodów ma poważny problem

Mimo pozytywnych danych, cena platyny znajduje się nisko i wiele wskazuje na to, że notowania tego surowca będą kontynuować długoterminowy trend spadkowy, zwłaszcza jeśli sentyment na globalnych rynkach finansowych się nie poprawi.




Rynek ropy jest bezlitosny. Amerykańscy producenci oko w oko z bankructwem

2016-01-20T10:32:21Z

(image) Na rynku ropy naftowej zła passa trwa. Notowania tego surowca w Stanach Zjednoczonych spadły w środowy poranek poniżej 29 USD za baryłkę, natomiast cena ropy Brent zeszła poniżej 28 USD za baryłkę.

Czynnikiem, który wciąż spycha ceny tego surowca w dół, jest jego globalna nadpodaż. Stronie podażowej pomogły ostatnio także decyzje polityczne, które zniosły ważne bariery w handlu ropą na świecie: w USA zniesiono zakaz eksportu ropy naftowej, natomiast Iran przestał być objęty amerykańskimi i europejskimi sankcjami, w wyniku czego może dowolnie zwiększyć produkcję ropy naftowej i jej sprzedaż za granicę.

Obecna sytuacja na rynku ropy daje się mocno we znaki zwłaszcza amerykańskim firmom wydobywczym. Produkcja ropy naftowej ze skał łupkowych jest bowiem relatywnie droga – jej koszty na ogół znacząco przekraczają 30 USD za baryłkę, a przed zjazdem cen ropy w dół sięgały nawet 90 USD za baryłkę. Dla większości amerykańskich firm wydobywczych dopiero cena ropy naftowej w rejonie 40-60 USD za baryłkę pozwoliłaby im wyjść na zero – i to nawet biorąc pod uwagę fakt, że firmy te drastycznie cięły koszty przez wiele ostatnich miesięcy. Obecnie przedstawiciele tamtejszych przedsiębiorstw zaznaczają, że nie ma już pola do dalszego zwiększania efektywności, więc jeśli notowania ropy naftowej utrzymają się na obecnych poziomach (tj. poniżej 40 USD za baryłkę) przez kolejne tygodnie, to wiele firm będzie musiało zmierzyć się z bankructwem.

Kłopoty amerykańskich spółek wydobywczych i widmo upadku niektórych z nich to czynniki, które mogą stworzyć podstawy pod trend wzrostowy na rynku ropy naftowej. Jednak na to nie warto liczyć zbyt prędko. Globalny rynek jest dobrze zaopatrzony w ropę naftową i minie jeszcze wiele miesięcy zanim z rynku zniknie nadwyżka (prawdopodobnie nastąpi to dopiero w 2017 r.). Do tego czasu cena ropy będzie znajdowała się pod presją podaży. Tymczasem dzisiaj warto zwrócić uwagę na wieczorne dane Amerykańskiego Instytutu Paliw, dotyczące zapasów ropy naftowej w USA – prognozy zakładają, że w minionym tygodniu wzrosły one o 3 mln baryłek.

>>> Czytaj też: Ceny miedzi spadają. Inwestorzy boją się spowolnienia gospodarczego w Chinach

Cena złota w górę, coraz bliżej 1100 USD za uncję

Niepewność dotycząca przyszłości globalnej gospodarki sprawia, że na początku bieżącego roku do łask inwestorów wróciło złoto. Cena tego kruszcu dzisiaj rano rośnie, przekraczając poziom 1095 USD za uncję. Wciąż jest to mniej niż maksima sprzed niemal dwóch tygodni (rejon 1110 USD za uncję), jednak widać, że opinia złota jako „bezpiecznej przystani” wciąż działa inwestorom na wyobraźnię.

Warto jednak pamiętać, że scenariusz dalszych wzrostów notowań złota wcale nie jest pewny. Nerwowa ucieczka inwestorów od ryzyka bywa krótkoterminowa i stronę popytową na rynku złota będą musiały wesprzeć także inne czynniki, jeśli wzrosty miałyby być trwałe. Tymczasem niepewność na tym rynku związana jest także z kondycją gospodarki Chin, będących – obok Indii – największym konsumentem złota na świecie. W lutym obchodzony będzie Nowy Rok chiński, który na ogół poprzedzany jest zakupami złotych przedmiotów na prezenty. Ten czynnik może wspierać ceny złota krótkoterminowo, jednak przez dalszą część roku popyt na złoto w Chinach może być rozczarowujący.

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ