Subscribe: Forsal.pl
http://stary.forsal.pl/rss/komentarze_surowcowe.xml
Added By: Feedage Forager Feedage Grade B rated
Language: Polish
Tags:
baryłkę  cen  cena  jest  naftowej  nie  ropy naftowej  ropy  rynku  się  tego surowca  tego  usd baryłkę  usd  że 
Rate this Feed
Rate this feedRate this feedRate this feedRate this feedRate this feed
Rate this feed 1 starRate this feed 2 starRate this feed 3 starRate this feed 4 starRate this feed 5 star

Comments (0)

Feed Details and Statistics Feed Statistics
Preview: Forsal.pl

Forsal.pl: komentarz, surowce





Updated: 2017-11-21T19:34:51+01:00

 



Forsal.pl: komentarz, surowceZmienność na rynku ropy. Porozumienie Arabii Saudyjskiej z Rosją daje nadzieję

2016-09-09T17:59:36Z

(image) Ropa naftowa jest bezsprzecznie najważniejszym surowcem nowoczesnej gospodarki. Do największych producentów zalicza się Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Katar, Kuwejt czy Irak. Wymienione kraje są odpowiedzialne za ponad 60% światowej podaży ropy naftowej. W ścisłej czołówce znajdują się także Stany Zjednoczone, Rosja i Norwegia. Oczywiście, tak ważny surowiec jest również przedmiotem obrotu na rynku oraz spekulacji.

psav zdjęcie główne

W ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy, odmiana ropy WTI straciła na wartości ok. 76%. Jeszcze w czerwcu 2014 r. za baryłkę płacono 108 USD, a w lutym br. już tylko niewiele ponad 26 USD. Dwa ostatnie kwartały 2014 r. to diametralne spadki w okolice 50 USD za baryłkę. Rynki potrzebowały ponad roku, żeby odreagować, ale również oderwać od ceny kolejne 25 USD. Spadki przeplatały się zatem z wybiciem do granicy 60 USD. Od lutego można było zaobserwować tendencję wzrostową, gdy odmiana WTI osiągnęła minimum na poziomie 26 USD. Cena ropy praktycznie podwoiła się, dobijając w czerwcu ponownie do granicy 50 USD za baryłkę.

Obecnie, cena znów zaczęła spadać, a do 40 USD za baryłkę brakuje już tylko 5 USD. Pytanie, czy będziemy świadkami nowych minimów, czy może jest to chwilowa zadyszka? Czynników wpływających na spadek cen ropy naftowej jest wiele. Do najważniejszych możemy zaliczyć nadpodaż, rosnące zapasy surowca, ogólne spowolnienie światowej gospodarki, umocnienie się dolara, a nawet spekulacje dotyczące powrotu Libii na rynek naftowy. Za wzrosty odpowiada m.in. niestabilna sytuacja gospodarcza w Wenezueli i Nigerii oraz nierentowność samego wydobycia.

Waluty krajów produkujących „czarne złoto” tracą na wartości, gdy jej cena spada. Kryzys gospodarczy w Rosji nie jest tajemnicą, dlatego tania ropa naftowa zwyczajnie się jej nie opłaca. Kilka dni temu Rosjanie wyciągnęli nawet rękę do Arabii Saudyjskiej, wydając wspólny komunikat o konieczności opanowania przesadnej zmienności na rynkach naftowych i próbie ustabilizowania sytuacji. Członkowie OPEC, zrzeszającego kraje produkujące ropę, dążą do zamrożenia wydobycia surowca. Pomysł jest jednak blokowany przez Iran, który produkuje rekordowe ilości po 20 latach przerwy wywołanej sankcjami gospodarczymi. Napięcie pomiędzy Teheranem a Arabią Saudyjską nadal trwa.

Państwa OPEC nie zdołały w czerwcu wypracować kompromisu w sprawie wspólnej polityki dotyczącej podaży ropy i kształtowania jej cen. Iran już wcześniej ostrzegał, że nie zamrozi wydobycia surowca, ponieważ walczy o powrót na rynek naftowy po latach embarga. Podczas kwietniowego posiedzenia w Dausze, w którym wzięły udział także kraje niezrzeszone w OPEC, negocjacje w sprawie ograniczenia wydobycia zakończyły się fiaskiem, ponieważ Rijad oświadczył, że nie zgodzi się na żadne zmiany w produkcji, jeśli Iran nie pójdzie na ustępstwa. Całość okazała się dyplomatyczną klęską Rosji, która usiłowała wziąć na siebie rolę mediatora w tym sporze.
Wszystko wskazuje na to, że wrześniowe posiedzenie w Algierze nie przyniesie żadnego przełomu.

Po kilku tygodniach wzrostów, końcówka sierpnia przyniosła spadki ropy w okolice 45 USD za baryłkę. Były one szczególnie widoczne po publikacji danych o zapasach w Stanach Zjednoczonych, które okazały się dużo większe od spodziewanych. Zarówno cena baryłki ropy teksańskiej, jak i tej z Morza Północnego spadły o ponad 3%. Inwestorzy pokładają swoje nadzieje w porozumieniu pomiędzy Arabią Saudyjską i Rosją. Zewnętrzny nacisk na Iranie może wywołać oczekiwaną zmianę w prowadzeniu polityki naftowej.

Konrad Mikołajko
Head of Support
Patron FX

>>> Polecamy: Ropa tanieje. Zapasy w USA spadły najmocniej do 17 lat




Rajd cen złota. Cena zbliża się do 1200 dol. za uncję

2016-02-09T13:17:31Z

(image) Na europejskich parkietach trwa wyprzedaż, tymczasem ceny złota szybują w górę. Wczoraj notowania tego surowca dotarły do najwyższego poziomu od pół roku.

psav zdjęcie główne

Ostatnie dni na rynku złota przyniosły dynamiczny rajd notowań tego kruszcu w górę. Po pokonaniu ważnego technicznego oporu w rejonie 1131 USD za uncję, wzrost cen złota przyspieszył, zaś wczoraj notowania tego kruszcu sięgnęły w czasie trwania sesji do poziomu 1200 USD za uncję, stanowiącego barierę nie tylko techniczną, lecz także psychologiczną.

Wzrost notowań złota w ostatnim czasie był zdecydowanie bardziej emocjonalny niż fundamentalny. Inwestorzy na globalnym rynku obawiają się rozwoju sytuacji w globalnej gospodarce, zwłaszcza że na jej pogorszenie wskazywali m.in. członkowie Fed. Wczoraj z kolei panikę inwestorów nakręcały przede wszystkim doniesienia dotyczące trudności finansowych europejskich banków.

Dynamiczny wzrost cen złota doprowadził notowania tego surowca wczoraj do najwyższego poziomu od ponad pół roku. Poziom 1200 USD za uncję okazał się jednak silną barierą, a dzisiaj rano notowania żółtego kruszcu poruszają się w okolicach 1190 USD za uncję. W obliczu silnych ostatnich zwyżek i bliskości technicznego oporu, w krótkoterminowej perspektywie na rynku tym możemy zobaczyć spadkowe odreagowanie lub przynajmniej konsolidację cen. Jeśli jednak cena złota nie spadnie istotnie w najbliższych dniach, będzie to sygnał siły popytu i budowania bazy pod kolejną zwyżkę.

>>> Polecamy: Citi: Nadchodzi Oilmageddon. Wszyscy powinniśmy się bać

Notowania pszenicy blisko tegorocznych minimów

Bieżący tydzień rozpoczął się fatalnie na rynkach zbóż. Notowania kukurydzy, soi oraz pszenicy kontynuowały spadki z ubiegłego tygodnia. W przypadku pszenicy, jej cena przekroczyła wczoraj w dół poziom 460 USD za 100 buszli, docierając do tegorocznego minimum w okolicach 457-458 USD za 100 buszli.

Notowania pszenicy znajdują się pod presją podaży już od wielu miesięcy, co wynika przede wszystkim z dużej globalnej podaży tego surowca. Zapasy pszenicy na świecie są – i prawdopodobnie pozostaną – na wysokim poziomie, co wynika z oczekiwań dotyczących obfitych tegorocznych zbiorów.

Do tych oczekiwań przyczyniła się m.in. Australia, która jest czwartym największym eksporterem pszenicy na świecie. W ostatnich dniach na terenach uprawnych w tym państwie spadły sprzyjające rolnikom deszcze. Istnieje duża szansa, że poziom tegorocznych minimów okaże się skutecznym wsparciem dla cen pszenicy, a notowania tego zboża wpadną w konsolidację. Na wyraźne zwyżki przy obecnych uwarunkowaniach fundamentalnych trudno liczyć.

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ

>>> Czytaj też: Terminal LNG się rozkręca. Dziś kolejna dostawa gazu z Kataru




Wzrost eksportu ropy naftowej z Iranu. Ceny surowca rosną

2016-01-29T10:28:26Z

(image) Nadzieje na porozumienie Rosji i krajów OPEC w kwestii solidarnego cięcia produkcji ropy naftowej były najważniejszym czynnikiem wspierającym ceny tego surowca w ostatnich dniach.

Notowania amerykańskiej ropy naftowej WTI powróciły do okolic 34 USD za baryłkę, podczas gdy jeszcze tydzień temu balansowały na granicy psychologicznej bariery 30 USD za baryłkę.

Tymczasem na razie produkcja ropy naftowej w niektórych krajach kartelu OPEC nie spada, lecz rośnie. Na wzrost wydobycia już od kilku lat stawia wyniszczony wojnami Irak. Również Iran nie traci czasu i wykorzystuje fakt, że na początku bieżącego roku zostały z niego zdjęte międzynarodowe sankcje. Wstępne szacunki, bazujące na planowanych załadunkach tankowców, zakładają, że w styczniu całkowity eksport ropy naftowej z Iranu wyniesie 1,5 mln baryłek dziennie, natomiast w lutym – 1,44 mln baryłek dziennie. To o około jedną piątą więcej niż średni dzienny eksport w 2015 r. Oficjalne wyliczenia dotyczące eksportu za styczeń pojawią się dopiero w połowie lutego (a za luty – w połowie marca), ale już teraz można przypuszczać, że Iran będzie sukcesywnie zwiększał produkcję i eksport ropy naftowej.

Dzisiaj rano notowania amerykańskiej ropy WTI poruszają się w rejonie wczorajszego zamknięcia, czyli pomiędzy poziomami 33 i 34 USD za baryłkę. Krótkoterminowo strona popytowa jest silna, lecz nie zmienia to faktu, że wypracowanie wspólnego stanowiska przez OPEC i Rosję na razie jest bardziej w fazie wstępnych planów niż konkretnych ustaleń. Po pierwszej euforii, cena ropy naftowej może więc skierować się w dół.

>>> Czytaj też: Tania ropa - błogosławieństwo dla konsumentów, przekleństwo dla światowej koniunktury

Ograniczenia w eksporcie miedzi z Indonezji

Bieżący tydzień prawdopodobnie zakończy się wzrostem cen miedzi. W drugiej połowie tego tygodnia cena tego metalu w USA ustabilizowała się powyżej poziomu 2 USD za funt. Stronie popytowej pomogły ogólnie lepsze nastroje na rynkach surowcowych, słabszy dolar, a także informacje napływające z Indonezji.

Wczoraj jednej z największych spółek wydobywczych na świecie, Freeport-McMoRan, wygasła licencja na eksport miedzi z Indonezji. Obecnie spółka jest w trakcie negocjacji z indonezyjskim rządem w sprawie opłat za prowadzenie biznesu w tym kraju – jednak na razie do konsensusu jest daleko. To oznacza, że póki co nie wiadomo, kiedy spółce zostanie przyznana nowa koncesja. Jest to o tyle istotne, że Freeport-McMoRan jest właścicielem jednej z największych kopalń miedzi i złota na świecie – Grasberg.

Reakcja rynku na informacje z Indonezji na razie jednak nie jest zbytnio nerwowa, ponieważ niepewność dotycząca eksportu miedzi z tego kraju pojawiała się już wcześniej i nie miała większego przełożenia na globalną podaż tego metalu. Kluczowym rejonem produkcji miedzi jest bowiem Ameryka Południowa – a tam wydobycie ma w tym roku znacząco wzrosnąć.

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ

psav linki wyróżnione




Sierakowska: Dalsze spadki cen ropy

2016-01-21T09:40:46Z

(image) Bieżący tydzień przynosi dalsze spadki cen ropy naftowej. Notowania tego surowca w Stanach Zjednoczonych w trakcie środowej sesji zbliżyły się do poziomu 27 USD za baryłkę, ustanawiając nowe niemal 13-letnie minimum (ostatnim razem cena ropy była tak nisko latem 2003 r.).

 W czwartkowy poranek notowania ropy WTI ustabilizowały się tuż powyżej poziomu 28 USD za baryłkę. Nie ulega jednak wątpliwości, że negatywne nastroje wciąż dominują na rynku ropy naftowej, co zwiększa prawdopodobieństwo spadku cen tego surowca jeszcze o kilka dolarów w perspektywie krótkoterminowej.

Z fundamentalnego punktu widzenia, ceny ropy naftowej znajdują się pod presją niedźwiedzi ze względu na nadpodaż tego surowca: każdego dnia na globalnym rynku wydobywane jest o 1-2 mln baryłek ropy naftowej za dużo w porównaniu do bieżącej konsumpcji. Na wysokim poziomie utrzymują się także zapasy tego surowca. Wczoraj Amerykański Instytut Paliw opublikował swój cotygodniowy raport (wyjątkowo w środę, a nie we wtorek, ze względu na poniedziałkowe święto w USA), w którym podał, że w minionym tygodniu zapasy ropy naftowej w Stanach Zjednoczonych wzrosły o 4,6 mln baryłek. To wzrost większy od oczekiwań, które kształtowały się na poziomie 2,8 mln baryłek. Dzisiaj o godzinie 17.00 polskiego czasu analogiczny raport opublikuje amerykański Departament Energii.

Ze względu na nerwowość inwestorów i związaną z tym dużą zmienność cen ropy naftowej w ostatnim czasie, notowania tego surowca są podatne jeszcze na dalsze spadki. Kolejny test poziomu 27 USD za baryłkę w najbliższych dniach jest więc prawdopodobny. Jednak w perspektywie średnio- i długoterminowej notowania ropy znajdują się już raczej przy długoterminowych minimach, bowiem tak niskich cen ropy naftowej utrzymujących się przez kilka miesięcy nie wytrzymałoby wiele amerykańskich firm wydobywczych.

PLATYNA

Początek bieżącego roku jest słaby na rynku platyny. Mimo że notowania złota w tym czasie znajdowały się pod presją popytu, to cena platyny spadała. Wynika to przede wszystkim z faktu, że platyna – w przeciwieństwie do złota – jest przede wszystkim metalem przemysłowym i nie posiada statusu „bezpiecznej przystani”, charakterystycznego dla złota.

Notowania platyny utrzymują się nisko także dzisiejszego poranka, mimo sprzyjających stronie popytowej danych, które pojawiły się wczoraj. Firma Johnson Matthey przedstawiła bowiem wyliczenia pokazujące, że w 2015 roku deficyt platyny wyniósł 702 tysiące uncji. To więcej niż podane było w prognozach z listopada, zakładających 652 tys. uncji. Wzrost deficytu platyny ma wynikać przede wszystkim z ożywienia się popytu inwestycyjnego na ten metal w Japonii pod koniec 2015 r.

>>> Czytaj też: Kolejny wielki europejski producent samochodów ma poważny problem

Mimo pozytywnych danych, cena platyny znajduje się nisko i wiele wskazuje na to, że notowania tego surowca będą kontynuować długoterminowy trend spadkowy, zwłaszcza jeśli sentyment na globalnych rynkach finansowych się nie poprawi.




Rynek ropy jest bezlitosny. Amerykańscy producenci oko w oko z bankructwem

2016-01-20T10:32:21Z

(image) Na rynku ropy naftowej zła passa trwa. Notowania tego surowca w Stanach Zjednoczonych spadły w środowy poranek poniżej 29 USD za baryłkę, natomiast cena ropy Brent zeszła poniżej 28 USD za baryłkę.

Czynnikiem, który wciąż spycha ceny tego surowca w dół, jest jego globalna nadpodaż. Stronie podażowej pomogły ostatnio także decyzje polityczne, które zniosły ważne bariery w handlu ropą na świecie: w USA zniesiono zakaz eksportu ropy naftowej, natomiast Iran przestał być objęty amerykańskimi i europejskimi sankcjami, w wyniku czego może dowolnie zwiększyć produkcję ropy naftowej i jej sprzedaż za granicę.

Obecna sytuacja na rynku ropy daje się mocno we znaki zwłaszcza amerykańskim firmom wydobywczym. Produkcja ropy naftowej ze skał łupkowych jest bowiem relatywnie droga – jej koszty na ogół znacząco przekraczają 30 USD za baryłkę, a przed zjazdem cen ropy w dół sięgały nawet 90 USD za baryłkę. Dla większości amerykańskich firm wydobywczych dopiero cena ropy naftowej w rejonie 40-60 USD za baryłkę pozwoliłaby im wyjść na zero – i to nawet biorąc pod uwagę fakt, że firmy te drastycznie cięły koszty przez wiele ostatnich miesięcy. Obecnie przedstawiciele tamtejszych przedsiębiorstw zaznaczają, że nie ma już pola do dalszego zwiększania efektywności, więc jeśli notowania ropy naftowej utrzymają się na obecnych poziomach (tj. poniżej 40 USD za baryłkę) przez kolejne tygodnie, to wiele firm będzie musiało zmierzyć się z bankructwem.

Kłopoty amerykańskich spółek wydobywczych i widmo upadku niektórych z nich to czynniki, które mogą stworzyć podstawy pod trend wzrostowy na rynku ropy naftowej. Jednak na to nie warto liczyć zbyt prędko. Globalny rynek jest dobrze zaopatrzony w ropę naftową i minie jeszcze wiele miesięcy zanim z rynku zniknie nadwyżka (prawdopodobnie nastąpi to dopiero w 2017 r.). Do tego czasu cena ropy będzie znajdowała się pod presją podaży. Tymczasem dzisiaj warto zwrócić uwagę na wieczorne dane Amerykańskiego Instytutu Paliw, dotyczące zapasów ropy naftowej w USA – prognozy zakładają, że w minionym tygodniu wzrosły one o 3 mln baryłek.

>>> Czytaj też: Ceny miedzi spadają. Inwestorzy boją się spowolnienia gospodarczego w Chinach

Cena złota w górę, coraz bliżej 1100 USD za uncję

Niepewność dotycząca przyszłości globalnej gospodarki sprawia, że na początku bieżącego roku do łask inwestorów wróciło złoto. Cena tego kruszcu dzisiaj rano rośnie, przekraczając poziom 1095 USD za uncję. Wciąż jest to mniej niż maksima sprzed niemal dwóch tygodni (rejon 1110 USD za uncję), jednak widać, że opinia złota jako „bezpiecznej przystani” wciąż działa inwestorom na wyobraźnię.

Warto jednak pamiętać, że scenariusz dalszych wzrostów notowań złota wcale nie jest pewny. Nerwowa ucieczka inwestorów od ryzyka bywa krótkoterminowa i stronę popytową na rynku złota będą musiały wesprzeć także inne czynniki, jeśli wzrosty miałyby być trwałe. Tymczasem niepewność na tym rynku związana jest także z kondycją gospodarki Chin, będących – obok Indii – największym konsumentem złota na świecie. W lutym obchodzony będzie Nowy Rok chiński, który na ogół poprzedzany jest zakupami złotych przedmiotów na prezenty. Ten czynnik może wspierać ceny złota krótkoterminowo, jednak przez dalszą część roku popyt na złoto w Chinach może być rozczarowujący.

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ




Co dalej z cenami ropy naftowej? Prognozy są coraz bardziej pesymistyczne

2016-01-12T09:56:24Z

(image) 30 USD za baryłkę to obecnie najbliższa psychologiczna bariera na rynku ropy naftowej. Cenom tego surowca jest do niej coraz bliżej – we wtorkowy poranek notowania amerykańskiej ropy WTI zeszły poniżej poziomu 31 USD za baryłkę.

Spadek cen ropy naftowej na początku bieżącego roku skłonił wiele międzynarodowych instytucji do rewizji swoich prognoz cen tego surowca. Już w ubiegłym tygodniu swoje prognozy w dół skorygowały Bernstein i ABN Amro, natomiast wczoraj zrobiły to Barclays, Bank of America Meriill Lynch oraz Societe Generale.

Uaktualniona prognoza Barclays zakłada, że cena zarówno ropy WTI, jak i Brent, w 2016 roku wyniesie średnio 37 USD za baryłkę. To duża rewizja w dół, ponieważ poprzednio Barclays zakładał, że wartości te znajdą się na poziomach 60 USD za baryłkę dla ropy Brent oraz 56 USD za baryłkę dla ropy WTI. Na sporą rewizję zdecydował się także Societe Generale, który obciął prognozę dla ropy Brent o 11,25 USD do poziomu 42,50 USD za baryłkę, natomiast dla ropy WTI o 9,25 USD do poziomu 40,50 USD za baryłkę. Natomiast bardzo ostrożne cięcie prognoz zastosował Bank of America Meriill Lynch, który obniżył prognozę dla ropy Brent z 50 USD do 46 USD za baryłkę, natomiast dla ropy WTI z 48 USD do 45 USD za baryłkę.

>>> Czytaj też: Tąpnięcie na rynku ropy, ceny w dół o 6 proc. Analitycy wieszczą 20 dol. za baryłkę

Mimo że powyższe instytucje dokonały dość dużych cięć prognoz dla cen ropy naftowej, to warto zwrócić uwagę, że zakładane obecnie poziomy i tak wskazują na to, że notowania tego surowca w tym roku będą rosnąć lub przynajmniej utrzymają się na poziomie z początku roku (37-39 USD za baryłkę w przypadku ropy WTI). Nie zmienia to faktu, że w międzyczasie na rynku ropy naftowej może być bardzo nieciekawie, zwłaszcza jeśli notowania tego surowca przekroczą w dół psychologiczną barierę 30 USD za baryłkę. Coraz więcej instytucji zakłada krótkoterminowy zjazd cen do poziomu 20 USD za baryłkę, a Standard Chartered poszedł o krok dalej, dopuszczając możliwość dotarcia cen tego surowca do okolic 10 USD za baryłkę.

Cena pszenicy w USA blisko 5-letnich minimów

Początek roku na rynkach towarów rolnych jest nieco lepszy niż na rynku ropy naftowej czy metali przemysłowych – ale strona podażowa i tak jest tu aktywna. Wczoraj silnie przecenione zostały zboża, na czele z pszenicą, która potaniała o 2%. W minionym tygodniu cena tego zboża w USA spadła do najniższego poziomu od 5 i pół roku, co wynika z niekorzystnych fundamentów rynkowych. Podaż pszenicy na świecie jest duża, a prognozy amerykańskiego Departamentu Rolnictwa zakładają, że na koniec czerwca bieżącego roku zapasy tego surowca znajdą się na rekordowym poziomie 229,86 mln ton. Inwestorzy na tym rynku patrzą też uważnie na sytuację w Egipcie – ten największy importer pszenicy na świecie opóźnia się bowiem z płatnościami za dostawy, a dodatkowo pojawiły się spekulacje dotyczące zaostrzenia przepisów dotyczących importu, co niepokoi eksporterów pszenicy.

Dzisiaj na pierwszy plan wysuwają się jednak Stany Zjednoczone, gdzie dzisiaj około 18 polskiego czasu pojawi się miesięczny raport z rynku zbóż. To on może nadać notowaniom zbóż kierunek na kolejne kilka sesji.

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ




Sierakowska: Ceny ropy naftowej wciąż spadają

2016-01-11T09:46:41Z

(image) Po ubiegłotygodniowej przecenie ropy naftowej (zarówno Brent, jak i WTI) o ponad 10%, bieżący tydzień nie przynosi przełomu na tym rynku. Cena ropy rozpoczyna go od kontynuacji ruchu na południe.

Notowania amerykańskiego surowca gatunku WTI pozostają poniżej poziomu 33 USD za baryłkę. Po zejściu cen ropy naftowej poniżej ważnej bariery technicznej w postaci minimum z przełomu lat 2008 i 2009, inwestorzy jeszcze bardziej pesymistycznie oceniają przyszłość notowań tego surowca. Morgan Stanley dzisiaj ocenił, że zejście poniżej 30 USD za baryłkę jest możliwe, a już wcześniej Goldman Sachs prognozował, że notowania ropy naftowej mogą dotrzeć do poziomu 20 USD za baryłkę.

Jednocześnie m.in. Barclays zwraca uwagę na to, że o ile sytuacja po stronie podaży na rynku ropy naftowej jest trudna od dłuższego czasu, to także dane dotyczące popytu na ropę ostatnio się pogorszyły. Przez ostatnich kilkanaście miesięcy pewnym wsparciem dla cen ropy naftowej były bowiem dane z Chin, pokazujące duży import ropy naftowej do tego kraju. Jednak w listopadzie import ropy naftowej do Chin w ujęciu rdr spadł po raz pierwszy od lipca 2014 r., co może być początkiem nowej negatywnej tendencji.

Dodatkowo, dane amerykańskiej Commodity Futures Trading Commission (CFTC) pokazały, że na początku bieżącego roku inwestorzy zwiększali krótkie pozycje na rynku ropy naftowej. Przy obecnych nastrojach rynkowych i słabych danych fundamentalnych, dalsze osuwanie się cen ropy naftowej w dół jest prawdopodobne. Najbliższe istotne bariery techniczne dla ropy WTI to 32 USD i 30 USD za baryłkę.

Cena miedzi w USA poniżej bariery 2 USD za funt

Bieżący tydzień rozpoczął się fatalnie na rynku miedzi. Cena tego surowca w Stanach Zjednoczonych spadła poniżej technicznej i psychologicznej bariery 2 USD za funt, co oznacza zejście do najniższego poziomu od 2005 r. Główną przyczyną wyjątkowej słabości tego rynku przez ostatnie kilka dni są zniżki na chińskich rynkach akcji. W poniedziałek tamtejsze akcyjne indeksy znów tąpnęły (główny indeks w Szanghaju spadł o ponad 5%), co bezpośrednio wynikało ze słabszych od oczekiwań danych dotyczących inflacji, które pojawiły się w Chinach w weekend.

Jeśli notowania miedzi w najbliższych dniach nie odbiją na północ, by znaleźć się powyżej poziomu 2 USD za funt, będzie to oznaczało otwartą drogę do kolejnego wyraźnego ruchu spadkowego na wykresie tego surowca. Największym czynnikiem ryzyka na tym rynku pozostają Chiny.

Przedstawiciel Centrum Badań nad Rozwojem przy Radzie Państwowej Chin podał, że Chiny będą miały trudności z utrzymaniem wzrostu gospodarczego przekraczającym 6,5% w latach 2016-2020. Biorąc pod uwagę fakt, że Chiny generują około połowę globalnego popytu na miedź, słabość chińskiej gospodarki może jeszcze przez dłuższy czas negatywnie wpływać na ceny tego surowca.

>>> Czytaj też: Miedź na giełdach najtańsza od ponad 6 lat

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ




Arabia Saudyjska w finansowych tarapatach. Sprzeda naftowego giganta?

2016-01-08T09:20:58Z

(image) Uwagę inwestorów na rynku ropy naftowej przyciągnęła informacja o rzekomych planach upublicznienia jednego z państwowych naftowych gigantów – spółki Saudi Aramco, kontrolowanej obecnie przez saudyjskie władze.

Ostatnie kilka dni na rynku ropy naftowej upływało pod znakiem dotkliwych spadków cen. Notowania ropy naftowej WTI wczoraj w trakcje sesji osiągnęły najniższe poziomy od przełomu 2003 i 2004 roku. Jednak druga część czwartkowej sesji oraz piątkowy poranek przynoszą odreagowanie cen ropy w górę. Póki co jest ono delikatne, co podkreśla, że strona podażowa wciąż jest na tym rynku silna i że próba wyznaczenia nowego wieloletniego minimów wciąż jest realna.

Wczoraj uwagę inwestorów na rynku ropy naftowej przyciągnęła informacja o rzekomych planach upublicznienia jednego z państwowych naftowych gigantów – spółki Saudi Aramco, kontrolowanej obecnie przez saudyjskie władze. Według The Economist, inicjatorem rozmów na temat potencjalnej sprzedaży udziałów królestwa w Saudi Aramco jest wpływowy syn króla, Mohammed bin Salman.

To, że sprzedaż naftowego giganta, będącego największym producentem ropy naftowej na świecie, jest brana pod uwagę, jest dowodem na kłopoty finansowe Arabii Saudyjskiej. Upublicznienie chociażby części tej spółki przyniosłoby bowiem ogromne przychody do – ostatnio deficytowego – budżetu kraju.

>>> Czytaj też: Cena ropy zbliża się do 30 dol. Czy Chiny „zatopią” surowiec?

Cena gazu w USA w górę po danych dotyczących zapasów

Lepiej od cen ropy naftowej w czwartek radziły sobie notowania gazu ziemnego w Stanach Zjednoczonych, które wczoraj zanotowały skok w górę o niemal 5%. To spora zwyżka, ale nie jest ona czymś szczególnym, biorąc pod uwagę wysoką ogólną zmienność cen gazu ziemnego.

Wczorajszy wzrost cen tego surowca miał swoją jedną główną przyczynę w postaci danych zaprezentowanych przez amerykański Departament Energii. W swoim cotygodniowym raporcie, departament podał bowiem, że zapasy gazu ziemnego w USA w tygodniu zakończonym 1 stycznia spadły o 113 mld stóp sześciennych. To większa zniżka niż się spodziewano (99 mld stóp sześciennych). Przekraczający oczekiwania spadek zapasów jest sygnałem dużego popytu na gaz ziemny, który przez połowę gospodarstw domowych w USA jest wykorzystywany do ogrzewania pomieszczeń.

Ogólnie zapasy gazu w USA znalazły się na początku bieżącego roku na poziomie 3,643 bln stóp sześciennych. Jest on o 14,7% wyższy niż poziom z analogicznego okresu poprzedniego roku. Niemniej, i tak ceny gazu w ostatnich kilku tygodniach radziły sobie nieźle, co wynikało z oczekiwań zwiększonego popytu, związanych z niższymi temperaturami powietrza w północno-wschodniej części Stanów Zjednoczonych.

W krótkim terminie cena gazu ziemnego w USA ma ograniczony potencjał wzrostowy, co wynika z bliskości technicznego oporu w okolicach 2,40 USD za mln BTU. Ruch cen tego surowca w najbliższych tygodniach będzie jednak w największym stopniu uzależniony od pogody w USA.

>>> Czytaj też: Rosja walczy o polski rynek zbytu dla ropy. Rosnieft „kłania się” Orlenowi

Dorota Sierakowska, analityk DM BOŚ




Sierakowska: Cena ropy spada, złoto drożeje

2016-01-05T10:32:51Z

2016 rok rozpoczął się na rynkach wielu surowców od spadków. Nie inaczej było na rynku ropy naftowej WTI, która w poniedziałek została przeceniona po kolejnej nieudanej próbie wyjścia ponad ważny poziom oporu w okolicach 38 USD za baryłkę. Tym samym, cena amerykańskiej ropy pozostaje w konsolidacji tuż powyżej tegorocznych minimów. Słabe rozpoczęcie roku może być prognostykiem na całe najbliższe 12 miesięcy. Bazując na rynkowych fundamentach, raczej nie należy spodziewać się wiele po cenach ropy naftowej w bieżącym roku. Chociaż produkcja ropy naftowej prawdopodobnie spadnie m.in. w USA, Kanadzie oraz Brazylii, to na Bliskim Wschodzie wielkości wydobycia raczej utrzymają się wysoko. W rezultacie, wysoki poziom globalnych zapasów ropy naftowej pozostanie zmorą inwestorów prawdopodobnie aż do 2017 roku. Jak podaje Reuters, analitycy różnych instytucji finansowych są ostrożni w swoich oczekiwaniach dotyczących cen ropy naftowej. Oczekiwania dotyczące średniej ceny ropy WTI w całym bieżącym roku oscylują na poziomach od 38 USD do 65 USD za baryłkę, z przeciętną na poziomie 49,75 USD za baryłkę. Za jedyną szansę na zapoczątkowanie wzrostu cen uważane jest możliwe cięcie produkcji ropy naftowej w krajach OPEC, jednak to mogłoby nastąpić jedynie w scenariuszu znaczącego obniżenia się globalnego popytu na ten surowiec, wywołanego np. trudnościami gospodarczymi Chin. >>> Czytaj też: Wrze na Bliskim Wschodzie. Ceny złota i srebra idą w góręCena złota w górę w wyniku napięć na Bliskim WschodzieNotowania złota rozpoczęły bieżący rok od wyraźnych wzrostów. Cena tego kruszcu rosła pomimo spadków cen na rynkach wielu innych surowców. Przyczyną takiej sytuacji jest wyjątkowa rola złota we współczesnej gospodarce. O ile rynki towarowe są uważane za ryzykowną opcję inwestycyjną i kapitał na ogół z nich ucieka w okresach niepewności i zawirowań w globalnej gospodarce, to rynek złota jest postrzegany jako jedna z niewielu tzw. bezpiecznych przystani na światowych rynkach finansowych. W rezultacie, kupujący na rynku złota bywają silni w czasie, gdy inwestorzy uciekają od ryzyka, a ceny pozostałych surowców spadają.Z taką sytuacją mamy do czynienia właśnie na początku bieżącego tygodnia. Napięcie polityczne pomiędzy Arabią Saudyjską a Iranem budzi obawy o przyszłość niespokojnego już od dłuższego czasu regionu Bliskiego Wschodu. To sprzyja lokowaniu pieniędzy inwestorów w aktywa uważane za bezpieczne, w tym w złoto. Nie zmienia to faktu, że w długoterminowej perspektywie na wykresie złota mamy do czynienia z trendem spadkowym. Obecnie ważnym oporem jest rejon 1080-1090 USD za uncję, a także okolice 1100 USD za uncję. Dorota Sierakowska, analityk BM BOŚPrezentowany raport został przygotowany w Wydziale Doradztwa i Analiz Rynkowych Domu Maklerskiego Banku Ochrony Środowiska S.A. z siedzibą w Warszawie tylko i wyłącznie w celach informacyjnych i nie stanowi analizy inwestycyjnej, ani analizy finansowej ani rekomendacji w rozumieniu przepisów Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005r. (Dz.U. 2005, poz. 206 nr 1715) oraz Ustawy z dnia 29 lipca 2005r. (Dz.U. 2005, Nr 183, poz. 1538 z późn. zm.). Przedstawiony raport jest wyłącznie wyrazem wiedzy i poglądów autora według stanu na dzień sporządzenia i w żadnym wypadku nie może być podstawą działań inwestycyjnych Klienta. Przy sporządzaniu raportu DM BOŚ SA działał z należytą starannością oraz rzetelnością. DM BOŚ SA i jego pracownicy nie ponoszą jednak odpowiedzialności za działania lub zaniechania Klienta podjęte na podstawie niniejszego raportu ani za szkody poniesione w wyniku tych decyzji inwestycyjnych. Niniejszy raport adresowany jest do nieograniczonego kręgu odbi[...]



Jędrzejak: Ile ropy mają Amerykanie?

2015-12-22T11:10:20Z

(image) Na pakiet interesujących danych trzeba będzie poczekać na Amerykę. Przed rozpoczęciem sesji pojawią się finalne dane o PKB za III kw., potem o sprzedaży domów na rynku wtórnym, a wieczorem o zmianie zapasów paliw wg API.

 Z tej trójki najciekawszy jest numer jeden i trzy, dwójka pozostanie w cieniu. Zresztą do PKB też za bardzo nie warto się przywiązywać, choć dane z pewnością są istotne, a do tego III kwartał wypadnie - według prognoz - dużo gorzej niż drugi. Owszem, może to popsuć nastroje, a nawet zainspirować spekulacje (które już się zresztą gdzie nie gdzie pojawiają), że Fed wyrwał się z podwyżką stóp jak filip z konopi.

>>> Czytaj też: Cena ropy na dnie. Amerykański surowiec na razie nie zaleje świata

Za to API to sprawa do bólu poważna. W ubiegłym tygodniu dane o zapasach paliw w USA spowodowały duże zamieszanie na rynku, bo okazało się, że w magazynach ropy jest coraz więcej, zamiast – zgodnie z prawami natury, mamy przecież zimę – coraz mniej. Rynek paliw zachowuje się jak w środku lata, i to przed sezonem urlopowym. Dane American Petroleum Institute – API, będą późno, bo przed 23.00. Jutro szersze informacje o rynku paliw Departamentu Energii.

Opublikowany rano indeks GfK pokazały poprawę nastrojów niemieckich konsumentów. Wzrósł zresztą nie tylko on: lepszy okazał się też wskaźnik oczekiwań biznesowych, poprawiły się nastroje co do dochodów i chęć do wydawania pieniędzy. Na rynku dane GfK nie zrobiły wrażenia, ale były takie jak trzeba przed świętami: optymistyczne i chyba trochę na wyrost.

dr Maciej Jędrzejak, Dyrektor Zarządzający Saxo Bank Polska